Aktorzy Teatru Polskiego we Wrocławiu Małgorzata Gorol i Bartosz Porczyk zostali w środę 28 stycznia 2015 nominowani do siódmej edycji Nagrody Kulturalnej „Gazety Wyborczej – Wrocław” WARTO w kategorii Teatr. Dodatkowo w kategorii Literatura nominację zdobyła Anka Herbut, współpracująca z Teatrem Polskim jako dramaturżka. W tym roku po raz drugi przyznana zostanie również Nagroda Publiczności – na swojego faworyta można było głosować do południa 11 lutego 2015 – TUTAJ. Uroczysta gala wręczenia nagród odbędzie się w klubie Eter w czwartek 12 lutego 2015.

 

Partnerami nagrody są Wrocław Europejska Stolica Kultury 2016 i wspierający młodych wrocławskich twórców deweloper Archicom.

WARTO przy okazji odnotować, że sześcioro aktorów Teatru Polskiego we Wrocławiu było nominowanych do WARTO podczas siedmioletniej historii tej nagrody. Przypomnijmy, że w roku 2009 nominowani byli Anna Ilczuk (której druga nominacja w roku 2013 przyniosła zwycięstwo) i po raz pierwszy Bartosz Porczyk, w 2010 Marcin Czarnik, w 2011 Adam Szczyszczaj (który wówczas zwyciężył), a w 2013 oprócz zwyciężczyni także Andrzej Kłak i Marcin Pempuś.

 

Tak „Gazeta Wyborcza – Wrocław” pisze o nominowanych:

Małgorzata Gorol: Absolwentka krakowskiej PWST, w zespole Teatru Polskiego od dwóch lat. Dała się zauważyć w Mitologiach wg Rolanda Barthes’a w reżyserii Pawła Świątka – w błyskotliwym monologu modelki, która o poszukiwaniu duchowości mówiła jak o polowaniu na najlepszy odcień szminki w drogerii. I wyznawała, że od śmierci papieża modli się „za lepsze zdjęcia, za tych nieszczęśników, co nigdy nie wybiorą Prady, i za lasy amazońskie”.
Później, w Zachodnim wybrzeżu Michała Borczucha, zmieniona nie do poznania w milczącego, czarnoskórego Abada. I ostatni strzał na miarę jej talentu – Podróż zimowa Elfriede Jelinek Pawła Miśkiewicza, w której dotrzymuje kroku Ewie Skibińskiej, Halinie Rasiakównie, Krzesisławie Dubielównie, Agnieszce Kwietniewskiej.
– W recenzji Podróży zimowej, gdzie Gorol olśniła publiczność w popisowym solo na ciało, mimikę i iluzję, napisałem, że jej rola to wejście smoczycy – mówi Grzegorz Chojnowski, juror WARTO. – Tak wyraziste pojawienie się młodego aktora we wrocławskim teatrze zdarza się raz na lata. Mając tak wspaniałe partnerki, Gorol błysnęła wszechstronnością aktorskich środków i kto wie, czy nie na nią będzie się na to przedstawienie chodzić. Uwaga: naprawdę świeży, wartościowy talent!

Bartosz Porczyk: Aktor od dziewięciu lat związany z Teatrem Polskim. Absolwent łódzkiej Filmówki, zadebiutował na scenie Teatru im. Jaracza. Przez dwa lata był aktorem Capitolu, gdzie wystąpił choćby w Scacie.
Laureat Tukanów: Złotego, Dziennikarzy i Publiczności na PPA w 2007 roku. I wielu nagród za spektakl Smycz – w tym na XIII Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym Dublin Fringe.
Ubiegły rok przyniósł mu dwie znakomite kreacje – role Gustawa w pierwszej odsłonie Dziadów w reżyserii Michała Zadary i księcia Patiomkina w Termopilach polskich Tadeusza Micińskiego w reżyserii Jana Klaty. Za pierwszą został wyróżniony Wielką Nagrodą Aktorską na XXXIX Opolskich Konfrontacjach Teatralnych „Klasyka Polska” i Nagrodą im. Zelwerowicza. Był też nominowany do Wrocławskiej Nagrody Teatralnej i do Paszportu „Polityki”.
Jolanta Kowalska, jurorka WARTO: – Przypadek Porczyka właściwie od zawsze lokował się w kategorii „warto”, ale to w minionym sezonie w jego karierze nastąpił radykalny zwrot. Gwiazdor estradowego show susem przeskoczył kilka dystansów i okazał się mistrzem aktorstwa wagi ciężkiej. Bo rola Gustawa/Konrada jest czymś na kształt Korony Himalajów, a nie ma wątpliwości, że Porczyk zdobył ją w wielkim stylu. Jego kreacja odesłała do lamusa wszystkie diagnozy o śmierci bohatera romantycznego, zadała też kłam twierdzeniom, że polszczyzna wieszczów jest dziś dla na językiem obcym. Kilkugodzinny, transowy monolog Gustawa z IV części Dziadów w wykonaniu Porczyka był fenomenalnym wyczynem aktorskim, który dał odpowiedź, czym może być nowoczesne misterium słowa.
Przykładem aktorstwa XXI wieku był również Patiomkin w Termopilach polskich, rola, w której krzyżują się echa awangardowych projektów teatru z minionego stulecia. Powiedzieć dziś o Porczyku „śpiewający aktor” to nie powiedzieć nic. Aktor rozbudował tę kategorię w nowym kierunku, pokazując postać jako „muzyczne ciało” na scenie.

Anka Herbut: Być może najbardziej kontrowersyjna nominacja w dziedzinie literatura. Urodzona w 1983 roku absolwentka dramatologii i dramaturgii. Recenzuje spektakle, krytykuje sztukę, tworzy bajki. Pisze dla magazynu internetowego dwutygodnik.com, „Didaskaliów”, „Chimery” i „Notatnika Teatralnego”. Współtworzyła spektakle Łukasza Twarkowskiego w Teatrze Polskim: Farinelli oraz KLINIKEN / miłość jest zimniejsza…
Jej twórczość wymyka się utartym klasyfikacjom gatunkowym. Sama twierdzi, że jej koncepcja tekstu literackiego wykracza poza obiegową. – Piszę literackie teksty krytyczne. To nie są recenzje, nie mają też charakteru analitycznego. Za to za każdym razem staram się wytworzyć słowem jakiegoś rodzaju pejzaż i aurę dla tego, o czym piszę – mówi Herbut.
Jest też współzałożycielką kolektywu artystycznego IP Group, wraz z którym w ubiegłym roku była nominowana do WARTO – sztuki wizualne.
Marcin Hamkało, juror WARTO: – Literatura niczego w tej chwili nie potrzebuje bardziej niż wyjścia na miasto, otwierania drzwi we wszystkich kierunkach, szukania nowych znajomych i przypominania się odwiecznym sąsiadom zza węgła: kinu i scenie. Anka Herbut, pracując z tekstem w teatrze, Internecie, prasie, pisząc scenariusze i realizując rozmaite działania na pograniczu sztuk, a także interpretując spektakle, filmy, wystawy w sposób nad wyraz wyrazisty – zrobiła w ostatnim czasie dla literatury całkiem sporo. I właśnie dlatego nominowaliśmy ją do WARTO.

 

A tak „Gazeta Wyborcza – Wrocław” pisze o samej nagrodzie:

Podstawowymi kryteriami, według których członkowie kapituły nagrody typowali nominowanych, były: pasja, talent i umiejętność dotarcia do umysłów i serc publiczności.
Chcieliśmy, żeby – zgodnie z nazwą – na artystów nominowanych i nagrodzonych Nagrodą Kulturalną „Gazety Wyborczej – Wrocław” naprawdę WARTO było zwrócić uwagę.
Od początku chcieliśmy, by była to nagroda dla twórców młodych, choć niekoniecznie debiutujących – nie było innych barier. Wśród nominowanych są więc artyści zarówno z nurtu tzw. oficjalnego, jak i przedstawiciele środowisk absolutnie offowych. Twórcy, którzy korzystają z pomocy instytucji powołanych do wspierania kultury, jak i tacy, którzy programowo są z kulturą oficjalną w sporze. Nagroda WARTO nie musi też wcale trafić, choć oczywiście może, do artystów dyplomowanych.
Ideą, która towarzyszyła WARTO […], było otworzenie na siebie różnych środowisk wrocławskiej kultury. Tak by ich przedstawiciele poznali się, porozumieli, przekonali do siebie nawzajem.
To się udało, okazało się, że Wrocław tej nagrody potrzebował, i wierzymy, że podobnie będzie także tym razem.
Krzysztof Mieszkowski, dyrektor Teatru Polskiego, […] mówił nam: – Ta nagroda eliminuje getta artystyczne. W ostatnich latach nie przypominam sobie spotkania, które tak jednoczyłoby wszystkie środowiska i pokolenia. Wtórowała mu poetka Urszula Kozioł: – To nawiązanie do bardzo dobrych tradycji powojennego Wrocławia. Miasta, w którym środowiska twórcze spotykały się w Pałacyku, Kalamburze, Klubie Związków Twórczych. W ostatnich kilkunastu latach powstała tu ogromna wyrwa. Cieszę się, że próbujecie ją zasypać.

 

WARTO 2015

Powrót

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze wpisy

Tagi

Archiwa