Facebook

YT

Twitter

Instagram

Teatr Polski we Wrocławiu, dyrektor Cezary Morawski

Tomasz Miłkowski

DZIADY. CZĘŚCI I, II, IV ORAZ WIERSZ „UPIÓR”

Źródło:
AICT/IACT – Sekcja polska Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych
Data publikacji:
2015-03-29

Długotrwałymi owacjami przyjęła publiczność WST wrocławskie Dziady w reżyserii Michała Zadary, pomyślane jako pierwsza część zakrojonego na całość widowiska, skomponowanego ze wszystkich fragmentów arcypoematu dramatycznego Adama Mickiewicza. Po hollywoodzkich Dziadach Rychcika to przedstawienie przemówiło siłą Mickiewiczowskiej poezji i zamysłem inscenizacyjnym, zakorzenionym w rodzimych realiach. Lada dzień czeka nas zaplanowana przez Teatr Polski we Wrocławiu premiera Dziadów części III, która wraz z gotowym już i obsypanym nagrodami przedstawieniem złoży się na pierwsze w historii pełne wystawienie dramatu narodowego. Bo jak wielokrotnie potwierdzał to reżyser, będzie to właściwie prapremiera Dziadów w pełnym kształcie literackim.

Pełne, ale czy wierne? Takie pytania stawiali recenzenci i historycy literatury, którzy z pewnym zadziwieniem odkrywali, że Dziadami wileńsko-kowieńskimi współrządzi żywioł komiczny. Czy Mickiewicz nie wierzył w duchy? Czy serio traktował zjawy i dziwy, opisywane najpierw w balladach, a potem w Dziadach? Nie bądźmy naiwni – wszak był nieodrodnym dzieckiem Woltera. Czy też może bawił się (co nie znaczy: naśmiewał) rozmaitymi wyobrażeniami zastygłymi w świadomości gminu, a nawet przesądnych jaśnie państwa, że tratował rzecz na równi z powagą i dystansem? Zadara z pewnością w duchy nie wierzy i traktuje je jako figury losu, przypowieści rodem z bajki, fantazji i podświadomości. Wszystko to zapowiada Część I, najmniej uporządkowana, fragmentaryczna i niejasna, aby eksplodować w części II, gdzie atmosfera oczekiwania na cuda i zjawiska paranormalne, której poddają się zgromadzeni na skraju lasu obrzędowcy pod wypływem manipulacji charyzmatycznego Guślarza, sąsiaduje z demonstracyjną teatralnością. Oto Zły Pan, któremu wyjadają oczy i wyszarpują ciało ptaszyska – bezwzględne ptaki-lalki, animowane przez aktorów, oto Zosia dryfująca napowietrznie na sztankiecie, a nad nią fruwający motylek, a niżej wełnisty baranek, też animowane. Nadto wybuchy, skry, ciemność, sytuacja między magią, zabawą i libacją.

Po przerwie okaże się, że to tylko wprowadzenie, bo rozpoczyna się Część IV, wielki monolog Gustawa/Pustelnika, inkrustowany od czasu do czasu dialogiem z Księdzem. Bartosz Porczyk objawia w swej kreacji siłę niezwykłą, wydobywając z tekstu Mickiewicza dziesiątki ukrytych niuansów, różnicując je emocjonalnie i intelektualnie, nabudowując muzycznie – fragmenty śpiewane dodają monologowi mocy, unoszą ponad zwykłe doświadczenie. Porczyk oddaje na scenie szaleństwo odtrąconego kochanka, ból straty, gorycz, zagubienie i wiele jeszcze innych stanów ducha, które wywołuje we wspomnieniach – także czułość, z jaką przywoła lata chłopięce, czas spędzony u boku jego mentora-Księdza, nim pozna książki zbójeckie. Kreacja Porczyka to nie tylko wielkie osiągnięcie aktorskie, wielka rola, to zracjonalizowana metafora. W jego scenicznym objawieniu bowiem spotyka się spojrzenie racjonalisty, kogoś, kto z trzeźwością próbuje oceniać swoją sytuację, z bez mała schizofrenicznym widmowym oddaleniem, przejściem na drugą stronę istnienia, jeśli taka strona istnieje lub istnieć może (a w wyobraźni na pewno może).

Wszystko się w tych Dziadach zgadza, aktorzy grają ze zrozumieniem, wiedzą, co mówią i do kogo mówią. W części I zachwyt budzi pieśń Młodzieniec zaklęty, czysto wykonana przez chłopca (w Warszawie jak na premierze wrocławskiej po tej pieśni zerwały się długotrwale oklaski), w części II porywający jest Guślarz (Mariusz Kiljan) i Dziewczyna (Sylwia Boroń), część IV należy do Bartosza Porczyka i Wiesława Cichego (Ksiądz). Mnóstwo w tym spektaklu arcyciekawych rozwiązań, przemyślanych pomysłów i związań między dawnymi i nowymi laty, wartych zapewne znacznie szerszego omówienia. Na tym miejscu dodam jeszcze: Niechaj się wstydzą aktorzy warszawscy, którzy nie potrafią już grać bez mikroportów. Zespół wrocławskiego Teatru Polskiego in corpore dowiódł, że można pracować nad słowem skutecznie – żeby znaczyło, było słyszalne i nie fałszowało przestrzeni.

Inne media

Anna Legierska Polski teatr podbija Chiny
Wydarzenie:
Rozmowy
Magda Piekarska WARTO 2016. Anna Makowska-Kowalczyk - aktorka i lalkarka
Wydarzenie: Małgorzata Gorol, Andrzej Kłak i Anna Makowska-Kowalczyk nominowani do nagrody WARTO
Wydarzenia
DZIADY. CZĘŚCI I, II I IV ORAZ WIERSZ UPIÓR
Grażyna Korzeniowska Tylko Gustaw!
Wydarzenie: Pierwsza odsłona Dziadów i Wycinka Holzfällen na Warszawskich Spotkaniach Teatralnych 2015
RecenzjeWydarzenia
Filip Płucisz Zapis spotkania z Mariuszem Kiljanem po przedstawieniu Dziadów
Wydarzenie: Nie w roli - spotkanie z Mariuszem Kiljanem po Dziadach
Wideo
Aleksandra Haduła "Dziady" popularne Recenzje
Filip Płucisz Zapis Magla teatralnego wokół Dziadów
Wydarzenie: Magiel teatralny wokół pierwszej odsłony Dziadów
Wideo
Dagmara Chojnacka Recenzja pierwszej odsłony Dziadów w Radiu Wrocław AudioRecenzje
Magda Piekarska Idźcie na "Dziady"! Ale starannie wybierzcie teatr Felietony
docz [Dorota Oczak] "Dziady" mają duże wzięcie Wydarzenia
Marta Wróbel Dziady i Porczyk superstar Recenzje
Patrycja Wanat Rozmowa o Dziadach w TOK FM Audio
Grzegorz Chojnowski Przywróć nam Dziady Recenzje
Maciej Nowak Zadara, vicisti! Recenzje
Magda Piekarska Dziady? Musicie koniecznie zobaczyć Recenzje
Agnieszka Kołodyńska "Dziady" na nowo. Zaskakujące Recenzje
Edwin Bendyk "Dziady" Mickiewicza/Zadary - po premierze Recenzje
Dawid Karpiuk Polska klasyka dla Polaków Zapowiedzi
Jacek Cieślak Pierwszy raz całe "Dziady" Rozmowy