Facebook

YT

Twitter

Instagram

Teatr Polski we Wrocławiu, dyrektor Cezary Morawski

Piotr Bogdański

Nie bójmy się "Dziadów"!

Przedstawienie:
DZIADY. EKSHUMACJA
Źródło:
Tygodnik Wałbrzyski nr 5/29.01
Data publikacji:
2007-02-05

Dla mnie, bardzo umiarkowanego entuzjasty twórczości Adama Mickiewicza pójście na ponad dwu i półgodzinną inscenizację "Dziadów" miało być nie lada wyzwaniem. Tymczasem, nowe i współczesne spojrzenie na żelazną klasykę literatury polskiej okazało się bardzo interesujące. Ale jak każda sztuka, mocno odbiegająca od pierwowzoru, wzbudziła również spore kontrowersje. Może dlatego autor scenariusza - Paweł Demirski rozbudował zasadniczy tytuł o wiele mówiący rzeczownik - "Ekshumacja".

Scenarzysta oparł się tylko na kilku charakterystycznych wątkach "Dziadów" Mickiewicza. Zachował również tematykę, reszta jest już współczesnym głosem w sprawie Polski i Polaków. A mówią o nich obok księdza Piotra i Konrada, weterani wojny, duchy, politycy, prostytutki, ofiary komunizmu również przedstawiciel współczesnego, młodego pokolenia. Czasami opowiadają lekko i zabawnie, ale głównie niepokojąco o skomplikowanych losach narodu znad Wisły. Nie jest to jednak zwykłe uprawianie martyrologii. Według twórców Dziadów a.d. 2007 nie mamy powodów do dumy z naszych ojców i dziadków. Postacie nie boją się oskarżać. Spoglądają na wydarzenia historyczne z różnych stron. Często bolesnych, o których nie chcielibyśmy pamiętać. Nie oszczędzają nikogo. Sięgają do wielu pokoleń. "Dziady, Ekshumacja" mimo współczesnego języka nie są przedstawieniem łatwym w odbiorze. Na odsiecz widzów, na szczęście nadchodzi zespół aktorski. Zagrał bardzo dobrze. Szczególnie Rafał Kronenberger w roli Księdza Piotra i Jakub Giel jako asystent polityka Konrada. Największe wrażenie jednak pozostawia Marcin Czarnik (Konrad). Brawurowo wygłasza Wielką Improwizację, nie mającą nic wspólnego z Mickiewiczowską.

Monika Strzępka dbając o dynamikę narracji umieszcza nieoczekiwane zwroty akcji. Kilkakrotnie prowokuje do reakcji publiczność. Wszystko to powoduje, że "Dziady, Ekshumację" ogląda się z niesłabnącym zainteresowaniem i skupieniem. Reżyserka unika nachalnej puenty. Nam widzom pozostawia odbiór sztuki w szczegółach, choć ogólny wydźwięk spektaklu jest jednoznaczny. Wciąż jednak sztuka rodzi pytanie: czy tak można potraktować wieszcza Mickiewicza? A kontrowersyjne podejście do klasyki może obrazować zdanie "....a 44 to kierunkowy na Wyspy".

"Dziadów" nie tylko ja się bałem. W niedzielny wieczór scenę na Świebodzkim odwiedzili głównie uczniowie szkół średnich, a sporo miejsc pozostało wolnych. Szkoda, ponieważ "Dziady" wg Demirskiego i Strzępki są bezwzględnie godne obejrzenia.