Facebook

YT

Twitter

Instagram

Teatr Polski we Wrocławiu, dyrektor Cezary Morawski

Klaudia Pieszczoch

Nirvana na Mazurach, czyli Courtney Love w Teatrze Polskim

Przedstawienie:
COURTNEY LOVE
Źródło:
wroclove.info
Data publikacji:
2013-01-13

Courtney Love Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego to jeden z najciekawszych teatralnych fajerwerków nowego roku. Na szczęście nie jest to jednak ani przejaskrawiona i huczna opowieść o ikonie muzyki grunge, ani tym bardziej historia kobiety przebiegłej i fatalnej, mającej doprowadzić do upadku wspomnianej ikony, na co mógłby wskazywać tytuł. Tytuł jest jednak taki, a nie inny, a trudno uwierzyć, żeby była to wyłącznie przewrotność lub prowokacja ze strony reżyserów, bez głębiej ukrytych fundamentów.

Bez wątpienia Courtney jest tutaj pewnym symbolem, podobnie jak jest nim sama Nirvana, przy czym symbole te to dwa przeciwstawne bieguny. Podczas gdy Nirvana funkcjonuje w naszej świadomości jako romantyczna legenda muzyki–buntu, głównie pod etykietą równie romantycznej postaci Kurta Cobaina, Courtney Love wywołuje raczej mało przychylne i niezbyt wzniosłe uczucia. I raczej nie porywa swoją historią tłumów. Znana jako ta mniej utalentowana, uczepiona Cobaina dla realizacji własnych celów i być może wiedziona chęcią przezwyciężenia sukcesu Nirvany, jawi nam się ona jako czysty absurd i zło w obliczu ideałów grunge’u tworzonego przez chłopców z dołów społecznych i mającego odmienić próchniejącą scenę muzyczną lat 80. Mimo wszystko Courtney i Nirvana to elementy tyleż wykluczające się, co paradoksalnie dopełniające. Być może Courtney przyczyniła się do upadku Kurta, ale czy bez jej udziału nie doszłoby do żadnego upadku? Spektakl Strzępki i Demirskiego pokazuje, że losy Nirvany wpisują się w kontekst znacznie szerszy niż wszelkie osobiste rozgrywki oraz że smutnym przeznaczeniem zespołu pokierowały siły o znacznie większym polu rażenia niż potencjalna femme fatale.

Z jednej strony mamy tutaj do czynienia z perfekcyjnym unaocznieniem tego, co dzieje się, kiedy nieobciążona regularnością ani wymogami stałego postępu pasja staje się codziennym obowiązkiem, a fizyczne i psychiczne wycieńczenie zmienia status ze środka do celu na obowiązującą codzienność. Jest to przypadek nadwrażliwego Kurta, którego rozdarcie i kruchość kreuje w niezwykle przejmujący sposób Marcin Pempuś. Bohater niszczony przez depresje i używki nie może pogodzić się z niezrozumieniem fanów, którzy chcą zamienić jego garażową, alternatywną muzykę w stadionowe, prymitywne przeżycie mas. Otumanieni wielbiciele grunge’u w swej ekscytacji zapominają o podstawowym sensie muzyki, a już zwłaszcza tak nabrzmiałej ideowo muzyki, jaką proponowała Nirvana. Kurt nieustannie przewraca się i gnije w rozwalonej na scenie pościeli, wytarzanej w piasku i resztkach niszczonych rytualnie gitar. Nie radzi sobie z coraz szybciej rozwijającą się, showbiznesową otoczką sceny muzycznej, która zamienia artystów w produkty, a widzów w klientów. I tutaj należy wspomnieć o drugim głosie, który współdziała z tematem z Seattle i jednocześnie ukazuje kluczowy problem w bardziej przyziemny, bliski polskiej rzeczywistości sposób.

Mowa oczywiście o kontrapunkcie dla historii Nirvany, jakim staje się w spektaklu rozwydrzona kapitalizacja mająca miejsce w Polsce w latach 90., której ofiarą padł również rynek muzyczny. I tutaj punktem odniesienia dla legendy grunge staje się zbuntowany zespół z Mazur, pod wodzą punkowego Wychowawcy (Mariusz Kijan), grającego w głównym temacie Axla Rose – cukierkową, przypudrowaną gwiazdę pseudorocka, będącą obiektem westchnień dostosowanym do potrzeb burżuazyjnego odbiorcy. Chłopcy z polskich nizin społecznych ponoszą klęskę podobnie jak Nirvana – Jarocin staje się łupem wykoślawionego, pospiesznie wprowadzonego kapitalizmu, który wydaje się przybierać w polskich realiach postać jeszcze tragiczniejszą niż w wersji z Seattle. Karykaturalną przemianę Jarocina dopełnia jeszcze gorzka parodia festiwalu Open’er: typowi przedstawiciele klasy średniej w odsłonie ukazującej rodzinną patologię średniego formatu, rozgrywającą się głównie podczas smutnych, pustych wieczorów oraz chaos międzynarodowego festiwalu muzycznego, który przypomina galerię handlową w okresie promocji. Niewidoczny z zewnątrz rozpad rodzinny i frustrację z powodu niewykorzystanego talentu oraz możliwości odrysowują znakomicie Adam Cywka i Agnieszka Kwietniewska. Podobnie jak inni, posiadają oni oczywiście swoje alter ego w Seattle: Kwietniewska kreuje tutaj zrozpaczoną i złamaną psychicznie byłą dziewczynę Cobaina – Tracy oraz epizodyczną postać Amy Winehouse. Ojciec mieszczańskiej rodziny – Adam Cywka – jest natomiast jednocześnie przedstawicielem wielkiej wytwórni muzycznej oraz Billem Clintonem, który poucza Kurta o jego obowiązkach wobec amerykańskiej gospodarki.

Z formalnego punktu widzenia spektakl jest zatem nie lada błyskotką: wielopiętrowość postaci jest dopracowana w każdym szczególe, a cała zasługa jest bez wątpienia po stronie aktorów, którym w zasadzie niepotrzebne okazują się zmiany na poziomie charakteryzacji. Do tego dochodzi nieliniowa akcja i jej kilkutorowa konstrukcja, która ma na celu ukazanie zarówno polskiej wariacji procesów, których ofiarą padła Nirvana, jak również odtworzenie kilku alternatywnych wersji historii samego zespołu, spośród których każda znajduje się jednak w obrębie fatalnego, błędnego koła sukcesu w erze kapitalizmu.

Warto również wspomnieć o wyjątkowym wyzwaniu, które stało się udziałem niemal wszystkich aktorów, czyli o konieczności wykorzystania na scenie umiejętności wokalnych lub gry na instrumencie. Efekty są zdumiewające: oprócz aktorstwa dramatycznego na wysokim poziomie reżyserowie dają nam okazję odsłuchania naprawdę niezłych coverów Nirvany oraz zespołu Hole. Wyróżnić tutaj należy zwłaszcza Katarzynę Strączek, która nie tylko tworzy mocną i wyrazistą postać Courtney, ale z równym kunsztem interpretuje jej utwory.

Wracając do początkowego pytania, dlaczego Courtney Love? Wydaje się, że odpowiedź nie jest do końca przesądzona. Z jednej strony Courtney jest rzeczywiście swoistym motorem upadku, z drugiej – Strzępka i Demirski nie rysują jej postaci jednoznacznie. Mimo wszystko, pomijając jej osobiste cele i zamierzone korzyści, starała się przystosować Kurta do rzeczywistości, w której przyszło mu funkcjonować. Z jednej strony wydaje się, że Courtney z zimną krwią akceptuje kapitalistyczną zgniliznę i przybiera wobec niej konformistyczną postawę – co rzecz jasna nie wzbudza naszej sympatii, jednak czy tak naprawdę cała wina leży po jej stronie? Bohaterka jest niejako symbolem destrukcyjnych procesów, ale czy jednocześnie sama nie pada ich ofiarą pod nieco bardziej wysublimowaną, chytrą postacią? I na sam koniec: czy próba dostosowania się Courtney w jakikolwiek sposób pomaga jej przetrwać lub uniknąć porażki oraz cierpień, którymi dotknięci zostają idealistyczni, garażowi chłopcy? Niestety, ostatecznie wszystkich czeka dość podobny los, co stawia pod znakiem zapytania siłę jakichkolwiek osobistych właściwości jednostki wobec globalnych przemian społeczno-politycznych.

Inne media

COURTNEY LOVE
Filip Płucisz Zapis spotkania z Katarzyną Strączek po przedstawieniu Courtney Love
Wydarzenie: Nie w roli - spotkanie z Katarzyną Strączek po Courtney Love
Wideo
Kama Pawlicka Jak daleko jest z Pisza do Seattle?
Wydarzenie: Courtney Love w IMCE w Warszawie
RecenzjeWydarzenia
Agnieszka Górnicka Pokolenie zagubionych
Wydarzenie: Courtney Love w IMCE w Warszawie
RecenzjeWydarzenia
Mateusz Węgrzyn Bunt jako oręż, bunt jako towar
Wydarzenie: Recenzja Courtney Love nagrodzona
Recenzje
Przemysław Gulda Teatr na Open’erze Wydarzenia
Jacek Cieślak Aktorzy i rockmani na wspólnej imprezie w Gdyni Wydarzenia
Heineken Open’er Festival Teatr powraca na Open’era. Przedstawiamy pierwsze szczegóły projektu Sztuka 2013! Wydarzenia
Marek Kubiak Seattle nie jest wcale tak odległe od Piszu
Wydarzenie: Courtney Love w Łodzi
Recenzje
Łukasz Kaczyński "Courtney Love" - Piosenka to opium dla ludu
Wydarzenie: Courtney Love w Łodzi
Recenzje
Joanna Wichowska I ty będziesz miał rezydencję Recenzje
Maciej Nowak Zamienię glany na huntersy FelietonyRecenzje
Anka Herbut Zła karma Recenzje
Marzena Sadocha Bajki na Nowy Rok Felietony
Karolina Obszyńska Strzępka, Demirski i "Courtney Love" w szczytowej formie Recenzje
Jacek Cieślak Inżynier Mamoń byłby zawiedziony Recenzje
Roman Pawłowski Zdradzone pokolenie Nirvany Recenzje
Dagmara Chojnacka Recenzja Courtney Love w Radiu Wrocław AudioRecenzje
Magda Piekarska Courtney Love na scenie Recenzje
Marzena Sadocha Love, dreams i smażony karp Felietony
Małgorzata Matuszewska Życie w iluzji muzyki grunge Recenzje
Magda Piekarska Najpiękniej było pod górkę RozmowyZapowiedzi
Magda Piekarska Mieszkowski: jestem z grunge'u RozmowyZapowiedzi
a Premiera "Courtney Love" na Scenie na Świebodzkim Zapowiedzi
Joanna Derkaczew Hity 2012 roku. Teatr WydarzeniaZapowiedzi
Jolanta Kowalska Pożegnania i nadzieje. Podsumowanie teatralne roku 2012 Eseje
PAP Wrocław. Siedem premier w Teatrze Polskim Zapowiedzi
Patrycja Wanat Szekspir, Danuta W. i Courtney Love - przegląd najciekawszych premier teatralnych Zapowiedzi
Krzysztof Kucharski Z miłością, przemocą i władzą Zapowiedzi
Przemek Pozowski Teatr Polski: Sezon w oczekiwaniu na scenę Zapowiedzi
Tomasz Gromadka Karuzela premier Wydarzenia