Facebook

YT

Twitter

Instagram

Teatr Polski we Wrocławiu, dyrektor Cezary Morawski

Magda Piekarska

Zwycięstwo "Dziadów" i Teatru Polskiego

Przedstawienie:
DZIADY
Źródło:
"Gazeta Wyborcza - Wrocław" 2016 nr 44
Data publikacji:
2016-02-23

W sobotę [20 lutego 2016] w Teatrze Polskim braliśmy udział w guślarskim obrzędzie. Podczas 14,5 godziny dziadów udało nam się wywołać duchy zaklęte w tekst Mickiewicza.

Po premierze Dziadów bez skrótów w reżyserii Michała Zadary Teatr Polski nie ma wyjścia: musi wprowadzić maraton do repertuaru. Spektakl zaplanowany na 9 kwietnia, na który bilety sprzedały się w ciągu jednego dnia, z pewnością nie wystarczy, żeby zaspokoić apetyt publiczności na to święto.

Ci, którzy oglądali w sobotę Dziady bez skrótów, byli świadkami spektakularnego zwycięstwa – teatru, zespołu Polskiego, Michała Zadary, tekstu Mickiewicza i wspólnoty zbudowanej wokół tego wydarzenia zarazem. Po dwóch latach od premiery pierwszej odsłony dramatu doczekaliśmy się syntezy tego przedsięwzięcia.

Sumują się w niej doświadczenia dwóch dotychczasowych spektakli, ale i odsłaniają nowe sensy. Dopiero teraz praca Zadary nabiera pełnego znaczenia. A porządek, w którym oglądamy Mickiewiczowski dramat, przekomponowany według numeracji nadanej kolejnym częściom tekstu przez autora, tworzy zupełnie nową całość.

Klamra do kompletu kluczy

Zadara sprowadza Dziady na ziemię, odziera tekst Mickiewicza z patosu, jaki przez wiele lat towarzyszył jego lekturze. W cierpieniu Gustawa widzi znamiona szaleństwa, w wyzwaniu, jakie Konrad rzuca Bogu – pychę i szał artysty. Bierze w nawias ów arcynarodowy, patriotyczny osad, narosły wokół dramatu, sprowadza go do wymiaru indywidualnego doświadczenia. A przede wszystkim pokazuje bogactwo wszechświata Dziadów, odporność Mickiewiczowskiego dramatu na wysiłek inscenizacyjnych zabiegów, które miałyby go sprowadzić do jednego wspólnego mianownika.

Wielość interpretacyjnych kluczy zastosowanych przez Zadarę pokazuje, jak wielowymiarowym, migotliwym, ułudnym labiryntem jest ten tekst. Wytrych, który pasowałby do tych wszystkich zamków, po prostu nie istnieje.

Widzowie po 14-godzinnym spektaklu: "To trzeba przeżyć"

Spinając Dziady w całość, Zadara odkrywa przed publicznością klamrę, która – podkreślona nowym zakończeniem – dodaje do kompletu kluczy kolejny. Scena, w której otumaniona lekturą Dziewica z części I budzi się w nocy, znajdując na podłodze pod swoim łóżkiem uśpionego Gustawa, mówi o spotkaniu dwóch samotności, ale pokazuje też, czym jeszcze owe dziady mogą być.

Że to wywoływanie duchów, zaglądanie pod podszewkę świata, dokonuje się najpełniej w kontakcie ze sztuką. Że lektura, w takim wspólnotowym wydaniu, z jakim mamy do czynienia w Teatrze Polskim, jest niczym innym jak kolejnym guślarskim obrzędem.

Co jeszcze dostajemy

Ale spektakl dostarcza widzom wielu innych przyjemności. Także tym, którzy mieli już okazję oglądać dwie poprzednie odsłony. Cała część III, która podczas premierowego wykonania przed rokiem nie budziła jednoznacznych zachwytów, nabrała płynności i klarowności. Rola nawiasu stosowanego w tej historyzującej inscenizacji przez Zadarę staje się przez to bardziej czytelna. Gest, którym Cezary Łukaszewicz uchyla malowany horyzont Roberta Rumasa, żeby sięgnąć po butelkę wódki, zderza ze sobą mocną kreskę, którą zostali pociągnięci uczestnicy Salonu warszawskiego, z opowieścią o Cichowskim.

Dostajemy w tej relacji nie zuniwersalizowany zapis męczeństwa polskiej sprawy, ale obraz indywidualnej tragedii człowieka, któremu życie zniszczyła carska tyrania.

Fenomenem jest premierowo wykonany Ustęp, skomponowany przez Zadarę i Jacka "Budynia" Szymkiewicza na kształt wielkiego improwizowanego koncertu, z aktorami Polskiego i pianistką Justyną Skoczek w rolach muzyków. Dostajemy sześć tekstów w sześciu różnych tonacjach – niektórym z nich towarzyszy cisza, inne podrywają publiczność z krzeseł energią punkowego koncertu.

To także odkrycie kolejnego wymiaru Mickiewiczowskiego tekstu – teksty z Ustępu to nic innego niż poetycki w formie, a arcykonkretny w treści reportaż z podróży polskiego wieszcza do Rosji. Podawany z umiejętnie stopniowanym napięciem, tak jak w Przeglądzie wojsk, mówionym przez Monikę Bolly, gdzie kolejne strony śmiertelnie nudnych opisów skutecznie usypiają cały zespół muzyków-aktorów (najbardziej widowiskowo, podpierając się pałeczkami, pada na twarz Rafał Kronenberger), żeby w końcówce poruszyć słuchaczami, dając wstrząsający obraz władzy totalnej, obojętnej na śmierć i cierpienie jednostki.

W Ustępie błyszczą także Dariusz Maj, Jakub Giel, Marta Zięba, a w wierszu Do przyjaciół Moskali Anna Ilczuk, ale największym – pozytywnym – zaskoczeniem jest rola 11-letniej Julii Leszkiewicz, która przez dwa ostatnie dwa lata dorastała wraz z Dziadami. Zadebiutowała w roli Rozalki w części II, teraz mówi długą, sześciostronicową Drogę do Rosji w zadziwiająco dojrzały sposób, spacerując po scenie i animując obrazy, które pojawiają się na ekranie. Z przerysowanej roli upiornej dziewczynki w części obrzędowej tu przeskakuje w zupełnie inny ton – wyciszony, skupiony, przykuwający uwagę słuchaczy. A kiedy nagle wyrywa pałeczki z rąk grającego na perkusji Michała Chorosińskiego i krzyczy: "Patrz, oni wszyscy – to są chłopcy małe", wzruszenie ściska nas za gardło.

Takich momentów podczas seansu Dziadów było więcej. Co jest zaskoczeniem o tyle, że po dwóch pierwszych odsłonach wydawało się, że nad całością będzie dominował ton ironii i dystansu. Na przykład kiedy z końcem części III wracamy do dziadów, ale rok późniejszych – obrzęd w kaplicy toczy się już bez udziału Guślarza (Mariusz Kiljan), który towarzyszy Pasterce (Marta Zięba). Wyjęty z tłumu "wyznawców", nie ma już tego karykaturalnego rysu hochsztaplera, podejrzanego magika, mamiącego maluczkich wróża. Ten Guślarz jest zmęczony, przegrany, samotny i dziwnie bezbronny. Nawet obrzędowe gesty wykonuje jakby od niechcenia.

Majstersztykiem innego rodzaju są Objaśnienia – Zadara skrupulatnie realizuje zadanie inscenizacji Dziadów bez skrótów, reżyserując też przypisy. W błyskawicznym tempie, zmontowane jak w kinie, migają nam przed oczami fragmenty scen z całości, opatrzone recytowanymi przez Annę Ilczuk wyjaśnieniami.

Poczucie wyjątkowości i niepokojąca nieobecność

Wszyscy uczestnicy sobotniego maratonu podkreślali wspólnotowość tego doświadczenia, odczuwalną po obu stronach sceny. Dziady jeszcze silniej niż jakikolwiek z dotychczasowych spektakli Polskiego pokazały ogromną siłę zespołu aktorskiego. Przy okazji dotychczasowych odsłon Mickiewiczowskiego dramatu chwalono konkretne role. I rzeczywiście – Bartosz Porczyk, Mariusz Kiljan, Wiesław Cichy tworzą tu znakomite kreacje, a podczas maratonu grają jak natchnieni. Ale błyszczy cały zespół – zachwyca znakomicie śpiewająca Monika Bolly, wzrusza Marta Zięba, zaskakuje Jakub Giel. Niepokojącym, brutalnym rewersem postaci Gustawa jest Adam Szczyszczaj. Znakomity jest Cezary Łukaszewicz w scenie Salonu warszawskiego. Zespół Polskiego jest jak doskonale nastrojona orkiestra – bez żadnego fałszywego tonu.

To wszystko składa się na poczucie pewności, która towarzyszyła publiczności podczas maratonu – że obcujemy z wyjątkowym wydarzeniem, które przejdzie do historii teatru. I w tym świetle nieobecność zaproszonych marszałka, wojewody, prezydentów i ministra kultury jest szczególnie niepokojąca. Daje świadectwo zasmucającego procesu, którego symptom obserwujemy – dla piastujących wysokie stanowiska urzędników i polityków uczestnictwo w tym wielkim święcie literatury i teatru nie było wystarczająco istotne i zaszczytne, żeby w nim uczestniczyć. Chciałoby nimi wszystkimi potrząsnąć i powiedzieć: "Kultura, głupcze".

Inne media

Jacek Cieślak Małpa domaga się banana Rozmowy
DZIADY
Joanna Targoń Po premierze Recenzje
Aneta Kyzioł Zapuścić kły w dusze Recenzje
Magda Piekarska To im zawdzięczamy historyczne "Dziady" Wydarzenia
Jacek Cieślak Wieczór, który przeszedł do historii Rozmowy
Sławomir Sierakowski 14 godzin z Mickiewiczem Recenzje
Mirosław Kocur Pełen guślarstwa obrzęd świętokradzki Recenzje
Magda Piekarska Tokarczuk o "Dziadach", czyli święcie i strachu w teatrze
Wydarzenie: Dziady - premiera całości tekstu na Scenie im. Jerzego Grzegorzewskiego
Wydarzenia
Magda Piekarska, Dorota Oczak-Stach Wielka owacja dla "Dziadów"
Wydarzenie: Dziady - premiera całości tekstu na Scenie im. Jerzego Grzegorzewskiego
Wydarzenia
Magda Piekarska, Dorota Oczak-Stach, Ewa Wilczyńska 14-godzinne "Dziady" w Teatrze Polskim. "To było wspaniałe przeżycie"
Wydarzenie: Dziady - premiera całości tekstu na Scenie im. Jerzego Grzegorzewskiego
Wydarzenia
Magda Piekarska Jak Zadara "Dziady" przywrócił
Wydarzenie: Dziady - premiera całości tekstu na Scenie im. Jerzego Grzegorzewskiego
RecenzjeWydarzenia
PAP Dariusz Kosiński: "Dziady" Zadary to już klasyka Wydarzenia
Grzegorz Chojnowski "Dziady" na medal Recenzje
Edwin Bendyk "Dziady" na poważnie, żadnych skrótów Recenzje
Katarzyna Kaczorowska Sobota w Teatrze Polskim Zapowiedzi
Magda Piekarska Jak przetrwać "Dziady". Poradnik survivalowy WydarzeniaZapowiedzi
Magda Piekarska WARTO 2016. Anna Makowska-Kowalczyk - aktorka i lalkarka
Wydarzenie: Małgorzata Gorol, Andrzej Kłak i Anna Makowska-Kowalczyk nominowani do nagrody WARTO
Wydarzenia
Katarzyna Niedurny Dźwięk migawki Rozmowy