Facebook

YT

Twitter

Instagram

Teatr Polski we Wrocławiu, dyrektor Cezary Morawski

Tomasz Wysocki

Cieszy mnie spotkanie z aktorem

Wydarzenie:
Moja matka Kleopatra
Źródło:
Gazeta Wyborcza - Wrocław nr 48
Data publikacji:
2007-02-26

W Teatrze Kameralnym kolejny wieczór w cyklu "Czynne poniedziałki". Czytanie sztuki Węgra Attili Bartisa "Moja matka Kleopatra" reżyseruje Anna Jadowska.

Tomasz Wysocki: Dlaczego reżyser filmowy zabiera się do reżyserowania w teatrze?

Anna Jadowska: Z ciekawości. Film to proces rozłożony w czasie. Składa się na niego mnóstwo rzeczy. Na wielu etapach można w filmie wiele rzeczy poprawiać. W teatrze wszystko jest namacalne, autentyczne. To także inny rodzaj pracy z aktorem, bo w filmie dba się o konstrukcję postaci, ale ostatecznie wszystko sprowadza się do jednego błysku w oku na zbliżeniu na siódmym ujęciu. W teatrze postać układa się z wielu drobnych elementów i ta detaliczność mnie przeraża, ale też dużo mi daje. Wielu tekstów przeznaczonych na scenę nie da się zrealizować w filmie. Poza tym bardzo mnie cieszy kontakt z aktorem - podczas prób słyszę, jak tekst "pracuje", co się łączy, co jest zbędne.

Pracowałaś wcześniej w teatrze?

Miałam próby czytane w warszawskiej Starej Prochowni. Robiliśmy współczesną białoruską sztukę.

Dlaczego na warsztat wzięłaś akurat sztukę Węgra Attili Bartisa "Moja matka Kleopatra"?

Bartis w sposób osobisty i nietuzinkowy opowiada o czasach komunizmu na Węgrzech. To spojrzenie na to, co polityka może zrobić z życiem ludzi, jak wpływa na osobiste wybory i co z tego wynika. Bohaterem jest 30-letni pisarz, którego matką jest znana węgierska aktorka. Kobieta jest już starsza, lekko zwariowana, nie wychodzi z domu. Ten syn żyje trochę jej życiem, jest trochę ubezwłasnowolniony. To się zmienia, kiedy spotyka kobietę, w której się zakochuje. Bartis oparł "Moją matkę Kleopatrę" na własnej powieści "Spokój", która podobała mi się bardziej niż sztuka. Rozmawiałam z nim i pozwolił mi dodać różne wątki z książki. Myślę, że wszystko zmierza w dobrą stronę.

To może być materiał na Twój nowy film?

Ta opowieść jest bardzo filmowa, ale prawa do niej już zostały sprzedane. Mam w tej chwili zaawansowane projekty. Noszę je już dwa, trzy lata. "Z miłości" opowiada o młodym małżeństwie, które gra w filmie porno, a "Niebieskie drzwi" nawiązują do zbrodni z Łodzi, gdzie małżeństwo zabijało swoje dzieci. Mam już koproducentów i wszystko wskazuje na to, że wreszcie rozpocznę ich realizację. Kolejnym projektem będzie historia młodej Polki, która wyjeżdża do Berlina do pracy. Zbieram także dokumentację do następnego filmu. Jego bohaterem jest młody Cygan, który zakochuje się w starszej od siebie Polce. Zawsze warto mieć w szufladzie parę scenariuszy.

Anna Jadowska - reżyserka filmowa, scenarzystka, absolwentka szkoły filmowej w Łodzi i Mistrzowskiej Szkoły Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy. Studiowała polonistykę na UWr. Ma na koncie filmy dokumentalne i fabularne, w tym "Dotknij mnie" i "Teraz ja".