Facebook

YT

Twitter

Instagram

Teatr Polski we Wrocławiu, dyrektor Cezary Morawski

Magda Piekarska

Czyje ciało jest zagrożeniem?

Przedstawienie:
ŚMIERĆ I DZIEWCZYNA
Źródło:
"Gazeta Wyborcza - Wrocław" 2015 nr 274
Data publikacji:
2015-11-24

Rozmowa z Krzysztofem Mieszkowskim*

Magda Piekarska: Już po premierze, kiedy sprzed teatru zniknęli bojówkarze ONR i Krucjata Różańcowa, okazało się, że jest skandal, bo skandalu nie ma. A co było – marketingowa prowokacja?

Krzysztof Mieszkowski: Nie mieliśmy zamiaru prowokować. Takie myślenie to dowód paranoi. Jedni oskarżają nas o skandal, drudzy o to, że go nie było. I wciąż myślimy skrajnymi kategoriami. W takim dyskursie spektakl nie ma szansy się zmieścić – nie ma tu miejsca na niuanse i subtelności.

Ale wszyscy spodziewali się aktu seksualnego. "Przedstawienie jest przeznaczone dla widzów NAPRAWDĘ dorosłych i zawiera sceny seksu" – informujecie na stronie internetowej.

– Ale nikt z nas nie obiecywał, że widz zostanie tu zaatakowany pornografią. Mówiliśmy o śmiałych scenach, o aktorach porno, którzy biorą udział w przedstawieniu. Jestem odpowiedzialnym człowiekiem, nigdy nie zaprosiłbym do pracy reżysera, który miałby zrobić spektakl będący pochwałą pornografii. Doskonale wiem, że ma ona swoje ciemne strony. Dlatego to nie spektakl, ale histeria, jaka wokół niego narosła, wydaje mi się rodzajem pornografii. I mam w sobie wiele współczucia dla ludzi, którzy dali się w to wciągnąć.

Nikt nie dostał tym seksem po oczach – były sceny w wykonaniu aktorów porno, ale nikt poza nimi nie jest w stanie powiedzieć, ile było w nich symulacji, a ile prawdy. Gdybyśmy nie wiedzieli, że teatr zatrudnił aktorów porno, można by ich wziąć za statystów.

– Proszę zwrócić uwagę, że w tym spektaklu grają także pianiści. I to jest ich zawód, który łączy się z określonymi kompetencjami. Aktorzy porno wykonują inny zawód. I tak jak żaden z naszych aktorów nie zagrałby na fortepianie Bacha, tak do innych zadań potrzebowaliśmy aktorów porno.

A przede wszystkim pojawili się na scenie, bo taka była decyzja artystyczna reżyserki.

Ja mam wrażenie, że równie ważna, jak ich obecność na scenie, była świadomość widza, z kim ma do czynienia. Inaczej efekt, który chciała osiągnąć Ewelina Marciniak, byłby zdecydowanie słabszy.

– Dlatego też widz dostał informację o tym, kto bierze udział w spektaklu. Pseudonimy Rossy i Tima pojawiają się w obsadzie. Wiemy, z kim mamy do czynienia. I niezależnie od tego, na ile mocne, skandalizujące lub nie są sceny seksu z ich udziałem, chodzi o to, żeby zwrócić uwagę na problem, pokazać, że współcześnie erotyka została poddana regułom rynku, konsumpcji, oderwana od relacji międzyludzkich, sprowadzona do techniki, mechaniki. I to się udało.

Nie uprawiamy w Teatrze Polskim sztuki w bezmyślny sposób. Nam ta informacja była potrzebna, żeby tę rzeczywistość nazwać.

Jeśli nie akcja marketingowa, to co tak naprawdę sprowokowało całą tę awanturę?

– Wydaje mi się, że wyobraźnia. Ona jest reżyserem naszego świata. Zawsze najbardziej intryguje to, co ukryte. I wyobraźnia pracuje, próbując odpowiedzieć na pytanie, co tam jest.

Skandal wokół spektaklu pokazuje z jednej strony, jak wielki mamy wciąż problem z erotyką, a z drugiej – jak wielkimi jesteśmy hipokrytami. Okazuje się, że ludzkie ciało wciąż jest tabu w naszej kulturze. My je odsłaniamy na scenie, ale np. ciało podpalacza kukły w Rynku pozostaje zasłonięte. I tam się gnieżdżą demony. I to jego ciało jest groźne, a nie ciało któregokolwiek z uczestników naszego spektaklu.

W którym momencie poczułeś, że cały ten rozgłos towarzyszący spektaklowi wymyka się spod kontroli?

– Nie wiem – może wtedy, kiedy okazało się, że potrzeba zastępów policji, żeby dać naszym widzom możliwość bezpiecznego dotarcia do teatru. Ciekawe tylko, komu ta sytuacja wymknęła się spod kontroli. My tylko pracujemy. Przy okazji tego przedstawienia przestrzegaliśmy rutynowych, standardowych zasad postępowania. Nie mieliśmy pomysłu, żeby Śmierć i dziewczynę sprzedawać poprzez skandal.

Chociaż skutki społeczne tego, co się wydarzyło, są ciekawe, warto się im przyglądać. Mam wrażenie, że o ile kiedyś ludziom towarzyszył metafizyczny lęk przed śmiercią, to dziś odczuwają lęk przed życiem. Są tak niepewni, tak pełni obaw, że każda sytuacja nietypowa wydaje im się zagrożeniem. Żyją pod presją aspiracji, które nakazują im szybki sukces, społeczny awans, z drugiej strony nie mogą ich spełnić. Od tej wirtualnej, wyobrażonej rzeczywistości, którą oglądają w Internecie, dzieli ich tak wiele, że mają wrażenie, że trafili w rodzaj próżni. W tej próżni nie ma wartości, nie ma autorytetów. Są politycy, którzy wykorzystują społeczny niepokój, frustrację, potrzebę ludzi, żeby się zjednoczyć, opowiedzieć po którejś stronie.

Sama sytuacja nie jest nowa, ale nowa jest intensywność, radykalizm manifestowanych postaw. Myślę, że stąd te absurdalne oskarżenia i protesty, które dotykają naszego teatru. Po prostu ludzie niezadowoleni z jakości swojego życia nie potrafią nazwać swoich frustracji. I przerzucają odpowiedzialność na wyobrażone problemy – uchodźców, których nigdy na oczy nie widzieli, czy pornografię w teatrze.

Kto za to odpowiada?

– Myślę, że obie wiodące formacje polityczne w Polsce – Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość – mocno na to zapracowały przez kilka ostatnich lat. Gorzej, że nawet dziś politycy głębiej się nad tym nie zastanawiają. Ich interesuje polityczna skuteczność. W jej imię rozbudzają społeczne lęki, manipulują nimi.

Minister kultury Piotr Gliński odpowiedzialność za zamieszki pod Teatrem Polskim zrzuca na ciebie.

– Uważam, że to skandal. W ten sposób wicepremier daje dowód braku przygotowania do pełnienia swojej funkcji. Oglądałem go w telewizji. Szkoda mi go – przyszedł do programu z gotową tezą, groził dziennikarzom. I uznał mnie za prowokatora, mówiąc, że sprowadziłem protestujących pod teatr. On żyje w świecie fantazmatów, tym groźniejszym, że za sprawą takiego myślenia grozi nam życie w autorytarnym państwie.

Proponuję: wróćmy do rzeczywistości. Premiera się odbyła. Teatr proponuje wizję świata, w którym demokracja opiera się na rozmowie, debacie.

Jesteś gotowy do debaty z ludźmi, którzy przyszli protestować pod teatr?

– Jasne, zawsze mam ochotę rozmawiać. Myślę, że większość pozwoliła się zmanipulować swoim przywódcom. Gorzej, że pojawiły się też skrajne, oparte na ideologii przemocy postawy, które nie mogą nami rządzić. Gdybyśmy zgodzili się na taki sposób debaty, poszlibyśmy do kościoła, żeby protestować przeciwko polityce prowadzonej przez duchowieństwo. Nie robimy tego. Jednym potrzebny jest Kościół, drugim sztuka, jeszcze inni łączą oba te elementy. To są równoprawne doświadczenia duchowe.

Uważasz je za równoprawne? Mówiąc o awanturze pod teatrem, powiedziałeś, że "to są skutki wychowania katolickiego". Rzecznik prasowy archidiecezji wrocławskiej zwraca uwagę, że to chrześcijaństwo ze swoją zasadą miłości do nieprzyjaciół stworzyło podstawy tolerancji, poszanowania godności. Powiedział też, że to chrześcijaństwo każe mu stanąć po twojej stronie zarówno przeciwko awanturnikom spod teatru, jak i tym, którzy obrzucili dom twojej mamy jajkami. Namawia do przeprosin. Przeprosisz?

– Nie mogę urazić nikogo, kto nie czuje się związany z agresją. Nie atakuję wszystkich katolików, tylko tych, którzy promują agresywne postawy. Niestety, obok postawy rzecznika archidiecezji mamy też do czynienia z przykładami religijnego radykalizmu. Ludzie, którzy manifestują brak tolerancji dla pracy teatru, powołują się na naukę Kościoła. Także ci, którzy wydzwaniają do moich pracowników z wyzwiskami czy wypisują obelgi na Facebooku. Tych aktów przemocy jest naprawdę wiele.

A władza jest w rękach księży – jeśli ktoś potrafi wpłynąć na tych ludzi, to właśnie oni.

Czy te dwie wspólnoty – ta, która przyszła w sobotę do teatru, żeby zobaczyć spektakl, i druga, która pozostała za jego drzwiami, żeby demonstrować swój sprzeciw – mają szansę się spotkać?

– Spotkały się pod teatrem. Może to pierwszy krok w dobrą stronę. Mam też wrażenie, że Krucjata Różańcowa miała dobre intencje – wszyscy podczas spektaklu odebraliśmy dobrą energię z modlitwy.

Chciałbyś im coś powiedzieć?

– Nie denerwujcie się, bo naprawdę nie ma czym. Zapraszam do teatru, chociaż jak macie ochotę się modlić na ulicy, nie mam nic przeciwko. Gdybyście jednak przyszli na spektakl, zrozumielibyście, że wasz protest jest bezcelowy i wynika z niezrozumienia naszej pracy. Śmierć i dziewczyna to przedstawienie wymierzone w pornografię, którą nam się zarzuca.

* Krzysztof Mieszkowski – dyrektor Teatru Polskiego we Wrocławiu, poseł Nowoczesnej na Sejm RP, wieloletni redaktor naczelny "Notatnika Teatralnego".

Inne media

Jacek Cieślak Małpa domaga się banana Rozmowy
ŚMIERĆ I DZIEWCZYNA
Mariusz Cisowski Spektakl opowiadany ciałami Recenzje
Jacek Cieślak Intymność niekoniecznie jest związana z ciałem Rozmowy
Natalia Rojek Aby stać się fortepianem. O spektaklu Eweliny Marciniak "Śmierć i dziewczyna" Recenzje
Polityka Ewelina Marciniak: Teatr to nieokiełznana podróż
Wydarzenie: Dominika Knapik i Ewelina Marciniak nominowane do Paszportów "Polityki" za rok 2015
Rozmowy
Polityka Dominika Knapik: Zakładam dres i tańczę
Wydarzenie: Dominika Knapik i Ewelina Marciniak nominowane do Paszportów "Polityki" za rok 2015
Rozmowy
Magda Piekarska Jubileusz Teatru Polskiego: Kontrola zamiast kwiatów
Wydarzenie: Jubileusz 70-lecia Teatru Polskiego we Wrocławiu
Wydarzenia
Mike Urbaniak Chcieliście porno - to macie Rozmowy
Jakub Węgrzyn Śmierć w nowych dekoracjach Recenzje
Eldoradas Butrimas Lenkus sukrėtęs spektaklis: ar yra jame vulgarybių? Wydarzenia
Piotr Mucharski Siły teatralnej prewencji FelietonyWydarzenia
Michael Dale Protesters Arrested For Blocking Entrance To Polish Theatre, Claim New Play Is Pornographic Wydarzenia
Mirosław Kocur Nienawiść Recenzje
Łukasz Drewniak K83/Nasłuch: awantura wrocławska FelietonyRecenzje
Novinky.cz V Polsku demonstrovali proti hře s českými pornoherci Wydarzenia
Aleksandra Mazur 585. premiera Teatru Polskiego - "Śmierć i dziewczyna" Recenzje
Jacek Cieślak Bajka o przemocy Recenzje
Magda Piekarska Ogień na lodzie Recenzje
Magda Piekarska, współpraca koz, docz, natsa [Magdalena Kozioł, Dorota Oczak-Stach, Natalia Sawka] Teatr Polski się nie ugiął Wydarzenia
Robert Ziębiński Śmierć i dziewczyna, czyli pan minister walczy z porno Wydarzenia
kae Theaterskandal: Polen streitet über angeblichen Bühnen-Porno Wydarzenia
Alex Duval Smith Polish minister tries to ban Nobel winner’s ‘pornographic’ play Wydarzenia
Marcin Kościelniak Porno w teatrze Recenzje
Katarzyna Mikołajewska Jelinek wydelikacona jak należy Recenzje
mag, docz [Magda Piekarska, Dorota Oczak-Stach] "Śmierć i dziewczyna". Sceny seksu miały znaczącą, chłodną wymowę [OPINIE] RecenzjeWydarzenia
Aneta Kyzioł Porno we Wrocławiu. Mimo protestów premiera spektaklu "Śmierć i dziewczyna" się odbyła RecenzjeWydarzenia
Jacek Cieślak Porno we Wrocławiu? Recenzje
Dagmara Chojnacka Recenzja Śmierci i dziewczyny w Radiu Wrocław, cz. 1 AudioRecenzje
Dagmara Chojnacka Recenzja Śmierci i dziewczyny w Radiu Wrocław, cz. 2 AudioRecenzje
Martin Sander Jelineks "Der Tod und das Mädchen" löst Theaterskandal aus Wydarzenia
Grzegorz Chojnowski ŚMIERĆ I DZIEWCZYNA (Teatr Polski we Wrocławiu) Recenzje
Barbara Marcinik Reżyserka Ewelina Marciniak o swoim spektaklu pt. "Śmierć i dziewczyna" Audio
Barbara Marcinik Krytyk Jacek Cieślak po premierze spektaklu pt. "Śmierć i dziewczyna" AudioRecenzje
Edwin Bendyk Śmierć i dziewczyna, czyli skandal w Teatrze Polskim Wydarzenia
Agnieszka Kołodyńska "Śmierć i dziewczyna" - skandalu nie było Recenzje
Michał Hernes Porno szeroko ukryte Recenzje
Łukasz Wojtysko Walka na seks i życie Eseje
Magdalena Kozioł, współpraca Magda Piekarska PO seksem oburzona Wydarzenia
Agnieszka Wolny-Hamkało Przy ciele FelietonyZapowiedzi
Magda Piekarska Tutaj nie chodzi o porno RozmowyZapowiedzi
Magda Piekarska Aktorzy porno zagrają w Teatrze Polskim Zapowiedzi
docz [Dorota Oczak-Stach] Facebook ocenzurował plakat Teatru Polskiego. Nie spodobała się ręka w majtkach Zapowiedzi
Magda Piekarska WARTO 2016. Andrzej Kłak - chrzest teatralny przeszedł w Wałbrzychu
Wydarzenie: Małgorzata Gorol, Andrzej Kłak i Anna Makowska-Kowalczyk nominowani do nagrody WARTO
Wydarzenia
Magda Piekarska WARTO 2016. Małgorzata Gorol - błyszczy w każdej roli
Wydarzenie: Małgorzata Gorol, Andrzej Kłak i Anna Makowska-Kowalczyk nominowani do nagrody WARTO
Wydarzenia
Katarzyna Niedurny Dźwięk migawki Rozmowy