Facebook

YT

Twitter

Instagram

Teatr Polski we Wrocławiu, dyrektor Cezary Morawski

Katarzyna Kamińska

Kat i ofiara w jednej osobie - rozmowa z Katarzyną Warnke

Przedstawienie:
BIESY
Źródło:
www.kreatywnywroclaw.pl
Data publikacji:
2010-06-17

- Biesy są dziełem, które dociera bardzo głęboko, po pracy nad nim nie jest się tą samą osobą. Wywołują one emocje, z którymi nie zawsze wiadomo, co zrobić - mówi Katarzyna Warnke przed premierą Biesów w Teatrze Polskim. W spektaklu zagra postać Stawrogina.

 

Katarzyna Kamińska: Andrzej Wajda w swojej scenicznej adaptacji powieści Dostojewskiego zmaterializował tytułowe biesy jako niezależne postaci. Czym, bądź kim są biesy u Krzysztofa Garbaczewskiego?

Katarzyna Warnke*: Podstawową różnicą pomiędzy tymi spektaklami jest fakt, że u Wajdy Stawrogina grał ówczesny symbol męskości - Jan Nowicki. Tutaj gram go ja. Jednym z głównych problemów spektaklu jest kwestia zaburzonej tożsamości tego bohatera. Stawrogin jest mężczyzną, ale ma kłopot ze swoją męskością, tajemnica z dzieciństwa nie pozwala mu wejść w pełne związki emocjonalne. Myślimy o spektaklu jako przestrzeni wnętrza bohaterów - pierwszą część tworzą wspomnienia i wyobrażenia Wierchowieńskiego, druga część opiera się na fragmencie gdy Stawrogin przychodzi do zakonnika Tichona. Ich rozmowę Krzysztof rozciągnął na całą drugą część, wstrzelają się w nią sceny z przeszłości, ważne momenty z życia Stawrogina. To coś pomiędzy seansem spirytystycznym a wizytą na kozetce u psychoterapeuty.

W powieści Dostojewskiego Stawrogin jest samobójcą.

Uznaliśmy, że w spektaklu nie powinien on popełnić samobójstwa. W naszej adaptacji w ostatnich słowach spowiedzi wciąż przywołuje on obraz Matrioszy - dziewczynki, którą kiedyś zgwałcił. Bardzo chce zobaczyć ją nawet jako halucynację. Mógłby się znieczulić na jej obraz, ale tego nie chce. Jest w stanie dotrzeć nawet do szaleństwa, aby utrzymać to wspomnienie. To rodzaj braku wiary w akt skruchy. Cierpienie, które zadał będzie trwać, a on niezrozumiale trwa w przeżywaniu tego cierpienia razem z nią.

Czyli staje się ofiarą.

Tak, chodzi nam o ukazanie kata i ofiary w jednej osobie. Matriosza staje się także nauczycielem Stawrogina. Na końcu jego spowiedzi otwieramy w teatrze drzwi na zewnątrz, tak, żeby nie kończyć jego podróży. Chcemy, by wyszedł do miasta, bo wierzymy, że to co dzieje się w teatrze nigdy nie jest życiem. Opowiadamy tą historię, żeby zrozumieć to, co dzieje się poza teatrem.

Ta rola jest dla Ciebie trudna nie tylko dlatego, że wcielasz się w postać gwałciciela.

Bardzo długo czekałam na taką rolę. Kobiece postaci w teatrze zawsze są stawiane w kontekście mężczyzn. Niezależnie od tego czy mówimy o Ofelii, Zosi z Dam i huzarów czy nawet Lady Makbet - zawsze widzą one świat w kontekście mężczyzny, zawsze poprzez drugą osobę. W Biesach mam szansę i prawo wypowiedzieć się na tematy teologiczne, egzystencjalne.

Staramy się znaleźć w Stawroginie człowieka, który nie jest uwikłany w role narzucone przez płeć. Ten aspekt jest ważny dla mnie jako kobiety. To nie jest tak, że feminizm już zrobił swoje. Odbyła się praca społeczna, polityczna, teraz odbywa się ona w naszej - zarówno mężczyzn, jak i kobiet - świadomości. Chcę zobaczyć siebie z "punkcie 0" i ta rola mi w tym pomogła. Ta rola to wyprawa w nieznane, świat w dużej części kręci się wokół mnie, przeze mnie przepływa sens spektaklu, a to wielka odpowiedzialność.

Biesy są odczytywane jako pamflet na rewolucję. Kontekst polityczny jest ważny w opowieści Garbaczewskiego?

Krzysztof nie uprawia teatru publicystycznego. Poprzez postać Wierchowieńskiego staramy się pokazać mechanizmy stadne w społeczeństwie. Zastanawiamy się czy rewolucje, spiski, wiece są głównym, szalenie niebezpiecznym mechanizmem politycznym. Gdy człowiek zatraca indywidualność, porzuca wolność, ale i odpowiedzialność za siebie, staje się częścią stada sterowanego przez kogokolwiek.

Biesy są dziełem, które dociera bardzo głęboko, po pracy nad nim nie jest się tą samą osobą. Wywołują one emocje, z którymi nie zawsze wiadomo, co zrobić. Chcemy skierować je w dobrą stronę.

 

* Katarzyna Warnke - aktorka TR Warszawa, wcześniej związana ze Starym Teatrem w Krakowie. Zagrała m.in. w T.E.O.R.E.M.A.T., Lew w zimieMiędzy nami dobrze jest Grzegorza Jarzyny, Factory 2 Krystiana Lupy i Makbecie Andrzeja Wajdy. Jako dramaturg realizowała Opętanych w reżyserii Krzysztofa Garbaczewskiego w Teatrze Dramatycznym w Wałbrzychu.