Facebook

YT

Twitter

Instagram

Teatr Polski we Wrocławiu, dyrektor Cezary Morawski

opracował Witold Mrozek

Łysak, Majewski, Mieszkowski: Jaki widz? Jaki repertuar? Jakie zmiany?

Źródło:
"Krytyka Polityczna" online
Data publikacji:
2011-11-24

"Krytyka Polityczna" pyta Pawła Łysaka, dyrektora Teatru Polskiego w Bydgoszczy, Sebastiana Majewskiego, dyrektora Teatru Dramatycznego im. J. Szaniawskiego w Wałbrzychu, i Krzysztofa Mieszkowskiego, dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu: Jaki widz? Jaki repertuar? Jakie zmiany?

1. Co powinien zmienić w nowej kadencji minister kultury, by usprawnić funkcjonowanie polskiego teatru?

Krzysztof Mieszkowski, dyrektor Teatru Polskiego we Wrocławiu: Chcę podkreślić bardzo wyraźnie, że warunkiem istnienia teatru pełniącego misję artystyczną, edukacyjną, poznawczą jest utrzymanie formy teatru jako instytucji publicznej. Co może w tym pomóc? Zmiana sposobu finansowania teatrów. Powinna je regulować osobna ustawa teatralna (tak jak w Niemczech). Teatry publiczne są drogie w utrzymaniu i powinny być finansowane z trzech źródeł: Ministerstwa Kultury, Urzędu Marszałkowskiego i Urzędu Gminy (tak jak we Francji). Sposób finansowania musi być określony w ustawie teatralnej, by nie dopuścić do urzędniczego woluntaryzmu i cenzury ekonomicznej, która jest zagrożeniem dla wolności twórczej (tak jak w Polsce).

Niedostateczne dotacje nie dość że hamują rozwój artystyczny, to stwarzają również realne zagrożenie dla istnienia teatru publicznego w ogóle. Minister powinien zrobić wszystko, by chronić instytucje wysokiego ryzyka artystycznego z myślą o rozwoju demokracji i społeczeństwa.

Pytanie powinno więc brzmieć: Co powinien zrobić minister kultury, by nie tyle usprawnić funkcjonowanie polskiego teatru, ile umożliwić przetrwanie teatru w ogóle? O usprawnieniu, rozwoju, wzmacnianiu - trudno mówić w zwyczajnie biednych polskich teatrach.

Sebastian Majewski, zastępca dyrektora Teatru Dramatycznego w Wałbrzychu: Zaczynam odczuwać, że najbardziej brak jest dziś w polskim teatrze dobrych i nowoczesnych programów edukacyjnych. Dobrych, czyli takich, które są przygotowane i przeprowadzone przez profesjonalnych edukatorów. Dobrych, czyli takich, na których nie da się zaoszczędzić.

Widzowie mają problem ze zrozumieniem, że sztuka teatru to specyficzny język, który nie jest dany raz na zawsze, ale który się zmienia i którego trzeba używać i uczyć się cały czas. Brak wsparcia działań edukacyjnych, brak prestiżowego wzmocnienia tych programów przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a także brak stałego współfinansowania utrudnia pracę artystyczną teatrów, które nieustannie zbijają się z tradycyjnymi oczekiwaniami widzów.

Innym ważnym problemem jest odczuwalny brak profesjonalnej krytyki teatralnej w lokalnej prasie.

Wzmocnienie edukacji widzów (w tym również dziennikarzy) wydaje mi się ważnym zadaniem do realizowania przez teatry, wspólnie z Ministerstwem Kultury.

Paweł Łysak, dyrektor Teatru Polskiego w Bydgoszczy: Od nowego roku wejdzie w życie nowa Ustawa o działalności kulturalnej, przygotowywana z różnymi zawirowaniami przez prawie 10 lat miała spełnić życzenia wszystkich. Zdaje się, że wyszedł zlepek, z którego żadne środowisko nie będzie zadowolone. W ustawie mówi się o kontraktach menedżerskich dla dyrektorów, co postulowało środowisko, wprowadza się pojęcie sezonu artystycznego, co mogłoby pozwolić na dopasowanie zadań stawianych teatrom do ich faktycznego rytmu pracy. Z jej oceną na razie wolę się wstrzymać, ale myślę, że już na początku roku będziemy wiedzieć dużo, wtedy też będzie jasne, co w teatrach naprawdę należy usprawnić.

***

2. Repertuar - czy pana teatr będzie stawiał na spektakle wielkich osobowości czy tematyczne ciągi i kuratorskie projekty?

Krzysztof Mieszkowski: Stawiamy na ważne tematy. A one mogę być realizowane w obu przypadkach. Żadna metoda nie zagwarantuje osiągnięcia tego celu. Mogą do niego dążyć tylko ciekawi ludzie, którzy stoją za odważnymi realizacjami. W Teatrze Polskim stawiamy więc na twórców. Odważnych. Faktycznie większość z nich to wielkie osobowości. Dlatego ich spektakle są istotne.

Sebastian Majewski: Nie chcę cofnąć myślenia o repertuarze do czasów, w których były w nim propozycje dla wszystkich, na każdy czas i każdą okazję. Repertuar postrzegam jako tematyczny program, w którym na różnych poziomach rozstrzygamy o ważnych problemach naszej rzeczywistości. W takim ujęciu repertuar jest wyzwaniem zarówno dla realizatorów, jak i widzów, którzy stają wobec konkretnych zadań, ale jednocześnie stanowi doskonałe pole do tworzenia cykli, budowania kontekstów, tworzenia siatki wzajemnych uzupełnień, do korekt, zmian i deklaracji.

Paweł Łysak: Tak się składa, że w Teatrze Polskim w Bydgoszczy stawiamy na jedno i drugie. W zeszłym sezonie były duże projekty: Babel Mai Kleczewskiej czy Wielki Gatsby Michała Zadary. Najlepszym przykładem tematycznego projektu ważnej osobowości jest cykl romantyczny, który od kilku lat realizuje w naszym Teatrze Paweł Wodziński (Krasiński. Nie-boska. Instalacja, Słowacki. 5 dramatów. Rekonstrukcja historyczna czy wreszcie głośne w tym roku Mickiewicz. Dziady. Performance). W tym sezonie realizujemy cykl czterech spektakli pt.: "Oburzeni". Pierwsza premiera - Opera za trzy grosze już za nami. Następne trzy to teksty pisane na zamówienie teatru. Do ich napisania zaprosiliśmy Jarosława Jakubowskiego, Mateusza Pakułę i Małgorzatę Sikorską-Miszczuk, a reżyserować będą Wojciech Faruga, Weronika Szczawińska i ja. Oprócz tego Opowieści zimowe Andersena w autorskiej adaptacji i reżyserii Igi Gańczarczyk, no i Burza Mai Kleczewskiej, która kolejny raz pracuje z bydgoskim zespołem.

***

3. Widz - lokalny czy z drugiego końca Polski?

Krzysztof Mieszkowski: Każdy. Każdy, który chce podjąć rozmowę. Na przedstawienie Tęczowej Trybuny 2012 w reżyserii Moniki Strzępki w środę 9 listopada przyjechała między innymi publiczność z Wielunia. Jest równie ważna jak przychodzący na ten spektakl po kilka razy studenci wrocławskich uczelni.

Sebastian Majewski: Przede wszystkim - widz krytyczny.

Paweł Łysak: Nasz teatr jest teatrem miejskim. Pracujemy dla bydgoskich widzów i z nimi. Od początku mojej dyrekcji staram się budować mosty, zapraszamy widzów do projektów okołoteatralnych, prowokujemy do reakcji czy nawet ingerencji w spektakle, zapraszamy na scenę lub ją im wręcz oddajemy (scena sąsiedzka). Drugi sezon pracujemy nad tym, w jaki sposób teatr może zmieniać miasto, wspieramy różne środowiska, współpracujemy (temu poświęcony był wrześniowy Bydgoski Kongres Kultury).

Z drugiej jednak strony bardzo dużo jeździmy, występy poza siedzibą kumulują się najczęściej w miesiącach festiwalowych. Na przykład teraz, od połowy listopada do połowy grudnia, wystąpimy 10 razy w różnych miastach Polski. To miłe, kiedy chętnie jest się oglądanym przez widza lokalnego i tego z drugiego końca Polski.