Facebook

YT

Twitter

Instagram

Teatr Polski we Wrocławiu, dyrektor Cezary Morawski

Dawid Krawczyk

Mieszkowski: Protest w teatrze wciąż się tli

Źródło:
www.krytykapolityczna.pl
Data publikacji:
2013-03-25

Rozmowa z Krzysztofem Mieszkowskim

 

Dawid Krawczyk: "Teatr nie jest produktem, widz nie jest klientem" – taki list odczytywali aktorzy na zeszłorocznych Warszawskich Spotkaniach Teatralnych. Środowisko teatralne zmobilizowało się w ten sposób przeciwko urynkowieniu publicznych teatrów i pomysłowi, żeby rządzili nimi menedżerowie. Jak pan ocenia skutki tego protestu?

Krzysztof Mieszkowski: Okazało się, że nas, ludzi teatru, stać na porozumienie, ale nie potrafimy go utrzymać. Uświadomiliśmy sobie również, jak bardzo podzielone jest nasze środowisko. Patrząc z perspektywy politycznej i ekonomicznej, ten protest był jednak porażką. Maciej Nowak został odsunięty od prowadzenia WST. Festiwal pod jego dyrekcją był niezwykle ważną propozycją nie tylko dla polskich widzów. WST były także okazją dla polskiego teatru, żeby pokazać się zagranicznej widowni. W Teatrze Dramatycznym pozbawiono dyrekcji Pawła Miśkiewicza. W obu przypadkach zadecydowały kryteria polityczne. Ale mimo wszystko ten protest był potrzebny i w dalszym ciągu gdzieś się tli. Podstawowe sprawy organizacyjno-finansowe nie zostały przecież rozwiązane.

Pomysł, żeby w publicznych teatrach dyrektor artystyczny nie mógł decydować o repertuarze i tylko doradzał menedżerowi kultury, przedstawił wicemarszałek Dolnego Śląska Radosław Mołoń. Na Facebooku zaraz powstała grupa "Anty-Mołoń", Michał Kmiecik zrobił o nim sztukę.

Myślę, że wreszcie trzeba otwarcie powiedzieć, że odpowiedzialność za ten projekt ponosi Wydział Kultury. Moim zdaniem marszałek Mołoń był jedynie ofiarą swoich doradców. Wycofał się z tego, za to ci, którzy przygotowali ten fatalny projekt, nie ponieśli żadnych konsekwencji. To była jakaś niezrozumiała, irracjonalna próba zniszczenia bardzo dobrze funkcjonujących instytucji, uznawanych za artystycznie najciekawsze w Polsce.

Uważam że urzędnicy powinni przestać kierować się emocjami i zacząć z nami współpracować, bo na razie są obrażeni na teatr. To jest po prostu nieodpowiedzialne! W styczniu 2013 roku otwieraliśmy Dużą Scenę po gruntownym remoncie, pierwszym od ponad sześćdziesięciu lat. Na otwarciu nie pojawił się nikt z zaproszonych przedstawicieli Wydziału Kultury.

Mało kto kwestionuje osiągnięcia artystyczne Teatru Polskiego – twardym dowodem na nie jest długa lista nagród. Zastrzeżenia dotyczą raczej finansów, na przykład rozliczenia Poczekalni.0 Krystiana Lupy.

Praca Lupy trwała prawie trzy lata, staraliśmy się zapewnić artyście warunki, które wiążą się z jego warsztatem i filozofią pracy. Powtórzyłbym to wszystko jeszcze raz, bez mrugnięcia okiem, bo to była współpraca z absolutnie wybitnym reżyserem. Teatr rządzi się regułami artystycznymi – tak jest zresztą zapisane w ustawie o prowadzeniu i organizowaniu działalności kulturalnej – dlatego należy zapewnić artyście optymalne warunki. Urzędnicy muszą mieć tego świadomość. Od początku wiedzieliśmy, że współpraca z Lupą nie będzie ani łatwa, ani tania. Z drugiej strony kwoty wynagrodzenia reżysera przywoływane w prasie są manipulacją. Lupa reżyserował, pisał tekst, przygotował scenografię i był odpowiedzialny za reżyserię światła. Zazwyczaj zatrudniamy do tego cztery różne osoby, stąd jego wynagrodzenie było odpowiednio wyższe, ale znacznie mniejsze od tego, które otrzymywał w teatrach w Warszawie czy Krakowie.

Swoją drogą jak skrupulatnie media odnotowują wysokość honorariów ludzi uprawiających sztukę, piszących teksty do czasopism, pracujących na rzecz kultury z takim domniemaniem, że właściwie ich wynagrodzenia są niesłuszne i w gruncie rzeczy powinni pracować za darmo. Są to głębokie konsekwencje procesów urynkowienia kultury po 1989 roku. Systematycznego, cierpliwego uświadamiania polskiego społeczeństwa, że kultura jest nieobowiązkowa, niepotrzebna, że czytanie książek, chodzenie do teatru i galerii to fanaberia i luksus.

Mimo tych problemów na początku stycznia 2013 Urząd Marszałkowski przedłużył pański kontrakt na najbliższe trzy lata. Teatrem nie będzie kierował menedżer kultury, tylko dyrektor artystyczny. Z tą różnicą, że teraz pomagał mu będzie doradca do spraw finansowych.

Podobnie jak Jacek Głomb z Legnicy i Ewa Michnik z Opery Wrocławskiej, pozostaję na swoim stanowisku. Od strony personalnej wiele się nie zmienia – Urząd Marszałkowski podpisał z nami umowy na kilka najbliższych sezonów. Formuła prowadzenia teatru również nie ulega zasadniczej reformie. Wciąż mamy do czynienia z bezwzględną biurokracją i rodzajem cenzury ekonomicznej. Teatru publicznego nie można prowadzić bez elementarnego finansowania. To będzie właśnie zadaniem Grzegorza Stryjeńskiego, mojego nowego zastępcy, fachowca, który zajmie się doglądaniem kwestii ekonomicznych.

Ale skoro urzędnikom nie udało się przeforsować koncepcji z menedżerami, to może jednak wasz protest był skuteczny? Co właściwie sprawiło, że zmienili zdanie?

Obie strony skorzystały z prawa do dialogu. Udało się osiągnąć porozumienie z marszałkiem wbrew urzędnikom z Wydziału Kultury, dla których dobro społeczne, jakim są rezultaty naszej pracy, najwyraźniej nie ma żadnego znaczenia. Mimo ostrego konfliktu, dzięki wsparciu i osiągnięciom zespołu Teatru Polskiego, możemy kontynuować pracę. Nie zostały jednak podjęte podstawowe decyzje dotyczące finansowania teatru, choć w ustawie o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej istnieje zapis (art. 12), że organizator powinien zapewnić nam pieniądze na utrzymanie i rozpoczęcie działalności.

Czy od tego czasu pojawiły się jakieś inne pomysły na "finansowe dyscyplinowanie" teatrów publicznych?

Obiecano nam oddłużenie. Okazało się, że odbędzie się to kosztem naszej dotacji. Absolutny absurd. Czekamy na dalsze wirtuozerskie pomysły.

Niepokojące są zjawiska redukujące pracę w dziedzinie kultury wyłącznie do kategorii zysku ekonomicznego. To się fatalnie odbija na edukacji demokratycznej całego społeczeństwa. Fala agresji, z jaką mamy do czynienia w ostatnim czasie, jest także konsekwencją wieloletnich zaniedbań edukacyjnych i kulturalnych.

Teatr Polski co roku ma problemy z domknięciem budżetu. O jakich kwotach dokładnie tutaj mówimy?

Jadwiga Zgrzebnicka, główna księgowa, przygotowała szczegółowe zestawienie finansów od roku 2009. Potrzebowaliśmy wtedy na roczne utrzymanie około 8 milionów 253 tysięcy złotych. Na tę kwotę składają się pensje dla pracowników i opłacenie infrastruktury, czyli różnego rodzaju podatków, prądu, wody, wywozu śmieci, ochrony, słowem: wszystkiego, co potrzebne, żeby teatr mógł funkcjonować. Powinniśmy ją pokrywać z podstawowej dotacji Urzędu Marszałkowskiego. Tylko że w 2009 roku wynosiła ona zaledwie 5 milionów 600 tysięcy, czyli brakowało nam blisko 2 milionów 700 tysięcy. I do dzisiaj teatr jest niedofinansowany na poziomie około 3 milionów złotych rocznie. Skrupulatnie we wszystkich sprawozdaniach informujemy Wydział Kultury o przyczynach zadłużenia, które ma charakter strukturalny, wynikający z nieprzeszacowania kosztów utrzymania Teatru Polskiego po pożarze w 1994 roku. Teatr również nigdy nie otrzymał pieniędzy na utrzymanie znakomitej Sceny na Świebodzkim, a w 2008 dotacja na podwyżkę pensji w wysokości 500 tysięcy nie została powtórzona w latach następnych, nie mówiąc o systematycznym zmniejszaniu dotacji w kolejnych. Jesteśmy jak samochód, któremu każe się jechać na dwóch kołach, a nie czterech. Ratują nas przychody własne ze sprzedaży biletów i wyjazdów na zagraniczne festiwale. Gramy przy pełnej widowni, frekwencja utrzymuje się na poziomie 97 procent. Od niedawna wprowadziliśmy na naszej stronie możliwość śledzenia sprzedaży biletów, wszystko jest więc jawne i transparentne. Blisko sześć tysięcy młodych ludzi z Dolnego Śląska wzięło w 2012 roku udział w działaniach edukacyjnych. W ostatnich latach Teatr Polski ze swoimi przedstawieniami był obecny między innymi w Paryżu, Buenos Aires, Dublinie, Madrycie, Wilnie, Ekwadorze, Rydze, Strasburgu, Bazylei, Chorwacji, Słowenii, a przed nami wyjazdy do Japonii, Rumunii czy na Białoruś. W badaniach Centrum Monitoringu Społecznego i Kultury Obywatelskiej Teatr Polski został uznany za najbardziej rozpoznawalną markę kulturalną na Dolnym Śląsku.

Jak te braki finansowe odbijają się na planach artystycznych?

Teatr Polski praktycznie nie ma pieniędzy na produkcję i eksploatację granych spektakli, nawet mimo dotacji z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Przychody pokrywają głównie bieżące wydatki. Stąd pojawiają się długi, bo podejmuję decyzje o robieniu przedstawień mimo braku pieniędzy. Uprawiamy teatr wysokiego ryzyka artystycznego, adresowany do szerokiej publiczności, która tłumnie do nas przychodzi. I to jest paradoks, że Teatr Polski, który nie miał w swojej blisko siedemdziesięcioletniej historii takich sukcesów, tylu wyjazdów na festiwale w Polsce i za granicą, jest tak bardzo niedofinansowany.

Innym dużym teatrom w Polsce: Nowemu w Poznaniu, Wybrzeżu w Gdańsku, Polskiemu w Warszawie, Jaraczowi w Łodzi, Staremu w Krakowie, Polskiemu w Bydgoszczy, Powszechnemu w Łodzi czy Narodowemu w Warszawie, organizatorzy zapewniają pieniądze na koszty utrzymania. Jak widać, jesteśmy pod tym względem wyjątkiem.

Od dwóch lat przygotowujemy się do wystawienia Dziadów. Michał Zadara, który będzie reżyserował to przedstawienie, pracuje obecnie nad tekstem. Będziemy musieli odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Teatr Polski stać na wystawienie tekstu, który można uznać za założycielski dla polskiej tożsamości teatralnej. Mamy duży, rozgrzany, naprawdę znakomity zespół aktorski. On musi grać, dlatego powinniśmy robić przedstawienia wieloobsadowe w ciekawych przestrzeniach scenograficznych. To rodzi kolejne pytanie: czy mamy prowadzić teatr poznawczy, popularny, ale jednocześnie wymagający, z ambicjami sceny narodowej – czy teatr prowincjonalny, tak jak to było tuż przed moim przyjściem?

Inne media

Wicemarszałek chce mianować menedżerów dyrektorami dolnośląskich teatrów
Michał Zadara Po co jest system teatrów publicznych? FelietonyWydarzenia
Aneta Kyzioł Słupki na scenie Wydarzenia
list otwarty Sygnatariusze listu "Teatr nie jest produktem. Widz nie jest klientem" do ministra Zdrojewskiego Wydarzenia
Roman Pawłowski Gasić pożary, ale nie benzyną Wydarzenia
Goran Injac TRZECIA PRZESTRZEŃ: My, ludzie teatru FelietonyWydarzenia
Jacek Cieślak Będę bronić teatrów RozmowyWydarzenia
Towarzystwo Kontrrewolucyjne Nasz nieskazitelny świat FelietonyWydarzenia
Sławomir Pietras Lepiej prosto do marszałka FelietonyWydarzenia
Roman Pawłowski Polski, Współczesny, Powszechny RozmowyWydarzenia
oświadczenie Oświadczenie sygnatariuszy listu "Teatr nie jest produktem. Widz nie jest klientem" Wydarzenia
Michał Zadara Co mam na myśli, mówiąc "teatr popularny"? FelietonyWydarzenia
[Joanna] Wichowska/[Paweł] Soszyński WST 2012: Proste do bólu (dzień czwarty) - 27 marca Wydarzenia
Roman Pawłowski Teatr to nie produkt, a widz to nie klient Wydarzenia
PAP Warszawa. Stanowisko ministra kultury ws. protestu Wydarzenia
Izabela Szymańska Zbuntowani artyści mówią: Weto! Wydarzenia
Edyta Błaszczak Teatr nie jest na sprzedaż Wydarzenia
Towarzystwo Kontrrewolucyjne Czekając na menadżera FelietonyWydarzenia
Magda Piekarska Zamiast święta bunt artystów Wydarzenia
Mike Urbaniak Leśny teatr FelietonyWydarzenia
Ewa Wanat Teatry sprywatyzować, a Polskę niech promują hydraulik i złodziej FelietonyWydarzenia
Patrycja Wanat Menadżerowie na czele teatrów? ''Liczy się tylko zysk?''. ''Wycofuję się'' Wydarzenia
PAP Wicemarszałek dolnośląski: nie chcę ingerować w kulturę, lecz w finanse Wydarzenia
Edyta Błaszczak, gw Rysa na święcie teatru Wydarzenia
amk, EB "Teatr nie jest produktem" Wydarzenia
Dorota Wyżyńska Teatr protestuje Wydarzenia
Paweł Wodziński W czyich rękach kwitnie teatr? FelietonyWydarzenia
Witold Mrozek Na dobry początek - protest FelietonyWydarzenia
list otwarty Teatr nie jest produktem. Widz nie jest klientem Wydarzenia
Jerzy Grotowski ...dla przyszłych mistrzów Wydarzenia
Mike Urbaniak Wielka bitwa o polski teatr Wydarzenia
Anka Herbut Gramatyka teatru Wydarzenia
Goran Injac TRZECIA PRZESTRZEŃ: Kunst ist Kapital FelietonyWydarzenia
Joanna Derkaczew Teatr za trzy lata - wersja demo FelietonyWydarzenia
Grzegorz Chojnowski Aktorzy kontra urzędnicy AudioWydarzenia
MAG, MIS, KAK Bez konkursu? Wydarzenia
Małgorzata Matuszewska Nie akceptuję tych zmian RozmowyWydarzenia
Magda Piekarska Mołoń robi krok wstecz Wydarzenia
Roman Pawłowski Skok na scenę Wydarzenia
Jacek Cieślak Marszałek degraduje artystów Wydarzenia
Krzysztof Kucharski Tu potrzebny jest krok milowy Wydarzenia
MAG, Katarzyna Kaczorowska Nie będzie menedżerów w teatrach? Mołoń się wycofuje Wydarzenia
Witold Mrozek Dlaczego Dolny Śląsk chce zniszczyć swoje najlepsze teatry? Wydarzenia
maga [Magda Piekarska] Teatr Polski przeciwko menedżerom Wydarzenia
Katarzyna Kaczorowska W teatrze oświadczają zamiast kłaniać się Wydarzenia
Elżbieta Osowicz Protest aktorów zamiast ukłonów Wydarzenia
Magda Piekarska Teatr to nie fabryka. Kto powinien w nim rządzić? Wydarzenia
KAK [Katarzyna Kaczorowska], JK [Justyna Kościelna] i MIS [Małgorzata Matuszewska] Aktorzy mówią "nie" pomysłowi marszałka. Będzie protest Wydarzenia
Małgorzata Matuszewska Boję się społeczeństwa menedżerów. A kultura kosztuje na całym świecie RozmowyWydarzenia
Magda Piekarska Menedżer szefem teatru Wydarzenia
Małgorzata Matuszewska Będzie piekło w dolnośląskich teatrach Wydarzenia
Sebastian Ottenbreit Menadżerowie zamiast Dyrektorów Naczelnych i Artystycznych Wydarzenia
PAP Dolnośląskie. Instytucjami kultury będą zarządzali menedżerowie Wydarzenia
Łukasz Ciona Rewolucja w kulturze Wydarzenia
Bartłomiej Rodak Głomb będzie miał szefa? Wydarzenia
Grzegorz Żurawiński Tajne nagrody pana marszałka FelietonyWydarzenia