Facebook

YT

Twitter

Instagram

Teatr Polski we Wrocławiu, dyrektor Cezary Morawski

Katarzyna Kamińska

Sen o śmierci uczuć

Data publikacji:
2010-03-19

Najnowsza produkcja wrocławskiego Teatru Polskiego to odważna interpretacja "Snu nocy letniej" Williama Szekspira. Reżyserka Monika Pęcikiewicz wraz z dramaturgiem Bartoszem Frąckowiakiem akcję dramatu umieszczają w rzeczywistości planu filmowego opowiadając o współczesnym pochłoniętym konsumpcją i uprzedmiotowionym człowieku. W spektaklu ważną rolę odgrywają multimedia, a tekst Szekspira w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka przeplatają współczesnymi, powstałe w czasie prób, kwestie. To już trzecia inscenizacja Szekspirowskiego dzieła, w której Pęcikiewicz - specjalistka od ultranowoczesnych rozwiązań inscenizacyjnych i scen zbiorowych - bierze pod lupę nasze zmagania z postmodernistycznym, pozbawionym reguł, światem.

Premiera "Snu nocy letniej" 19 marca w Teatrze Polskim (na Scenie im. Grzegorzewskiego).

Katarzyna Kamińska: Szekspir umieścił akcję "Snu nocy letniej" w pełnym magii lesie pod Atenami, w spektaklu Moniki Pęcikiewicz rzecz dzieje się na planie filmowym.

Mirosław Haniszewski: Chodzi tu o pomieszanie światów: tego, co jest grą a co sceniczną rzeczywistością. Tego, co jest kreacją a co jest działaniem bez udziału kamery. Fantastyczności z realnością. Rzeczywistość wymyka się tu spod kontroli i zaczyna żyć własnym życiem.

Kim są bohaterowie "Snu..."?

To aktorzy. Historię otwiera scena castingu, w czasie którego są im przypisane poszczególne role dramatu Szekspira. "Sen..." jest realizowanym przez nich projektem, ale po chwili wkracza tu prywatność. Osoby z castingu łączy wspólna przeszłość i na na planie zaczyna się romans. Świat fantastyczny Monika Pęcikiewicz zamienia na prywatne rozgrywki między bohaterami. Ich pogmatwane relacje rządzą się logiką snu. Tym światem kierują Puk i Oberon, czyli reżyser i producent.

O czym to opowieść?

To rzecz o uwalnianiu podświadomości, traceniu poczucia realności. Plan filmowy jest sytuacją, w której łatwo się zgubić. "Sen nocy letniej" to też opowieść o śmierci uczuć. Hermia jest kimś w rodzaju księżniczki, która chce kontrolować wszystko i wszystkich. Gdy sytuacja wymyka się jej z rąk, staje się potworem. To kobieta, która używa ludzi, gdy są jej potrzebni.

Monika Pęcikiewicz opowiada w spektaklu o relacji postać - aktor - człowiek. Dla Ciebie ona jest trudna?

Jest specyficzna dla tego zawodu, nie nadawałbym jej nadmiernego mistycyzmu. To praca, która jest sposobem zarabiania pieniędzy. Zadaniem do wykonania. John Malkovich na pytanie "Ile jest Malkovicha w bohaterach, których Pan gra?" odpowiedział, że nie ma go w nich wcale. To człowiek, który nie ma zamiaru grać za darmo w "artystycznych" filmach, tylko dlatego, że jego koledzy tak robią. A przecież jest genialnym aktorem.