Facebook

YT

Twitter

Instagram

Teatr Polski we Wrocławiu, dyrektor Cezary Morawski

Jacek Cieślak

Wieczór, który przeszedł do historii

Przedstawienie:
DZIADY
Źródło:
"Rzeczpospolita" 2016 nr 47 - "Życie Dolnego Śląska"
Data publikacji:
2016-02-26

– Udało się stworzyć aurę, jaką miały widowiska w starożytnej Grecji, gdy teatr oglądało się cały dzień – o wystawieniu Dziadów opowiada Piotr Rudzki, kierownik literacki Teatru Polskiego i adiunkt Uniwersytetu Wrocławskiego

 

Jacek Cieślak: Teatr Polski we Wrocławiu jako pierwszy w historii zagrał całość Dziadów Mickiewicza w inscenizacji Michała Zadary. Jakie to były dla pana emocje i wrażenia?

Piotr Rudzki: Było to doświadczenie unikatowe, również dlatego, że tak długiego przedstawienia nie było do tej pory w repertuarze żadnego teatru w Polsce. Mickiewicz napisał sztukę na scenę i dopiero teraz, po latach, miała szanse wybrzmieć w całości, łącznie z objaśnieniami, które w ujęciu Michała Zadary nabrały charakteru intermedium. Obserwowałem w sobotę 20 lutego coś szczególnego – między aktorami a publicznością wytworzyła się niesamowita więź. Publiczność przerywała spektakl brawami wielokrotnie. Przed każdą z sześciu przerw były owacje, zaś ta finałowa – o 2:30 – na stojąco. Zaczęliśmy w południe, jednak na sali wytrwało 98, a może 97 procent widzów, mimo że część była chwilami zmęczona, co jest naturalne. Ostatecznie ludzie wychodzili z teatru zachwyceni, również dlatego, że brali udział w historycznym wydarzeniu. Mickiewicz zabrzmiał absolutnie świeżo, bardzo współcześnie. Mający premierę 20 lutego Ustęp robił wrażenie koncertu albo slamu poetyckiego. Aktorzy nie recytowali Mickiewicza, tylko mówili nim. Zadara już wielokrotnie pokazał, że ma dar do otwierania klasycznych tekstów na współczesność.

Takie przedsięwzięcia, co pokazał również całodobowy Faust Petera Steina na EXPO w Niemczech, to także logistyka i gastronomia, bo ludzie nie żyją samą poezją, muszą coś jeść i pić.

– Nasz marketing spisał się znakomicie. Zawarł porozumienie z wszystkimi knajpkami naokoło teatru. Każdy widz całości Dziadów otrzymywał kupon rabatowy na posiłek. Większość punktów gastronomicznych była czynna aż do zakończenia Dziadów, żeby nakarmić głodnych i napoić spragnionych. Przypominało mi to festiwal Opery Tybetańskiej, gdzie pokazywano przedstawienia od 9 do 17. Tybetańczycy przychodzili całymi rodzinami, a towarzyszyła temu atmosfera ważnego obrzędu.

Mieliśmy do czynienia z sytuacją graniczną, gdy zakłócony zostaje rytm codzienności, a życie miesza się z teatrem.

– Myślę, że udało nam się stworzyć aurę, jaką miały widowiska w starożytnej Grecji, gdy teatr oglądało się cały dzień. Nie inaczej było w średniowieczu, kiedy widzowie uczestniczyli w całodniowych misteriach bez typowego dla naszej współczesności skrzywienia lekturowego, na którym – w przypadku Dziadów – cieniem kładzie się szkolne wkuwanie wiedzy o mesjanizmie i przemianie kochanka Gustawa w narodowego wieszcza Konrada. Dziady obejrzane i wysłuchane w całości pokazały, że problem narodowo-patriotyczny jest jednym z wielu w opowieści, której bohaterem jest człowiek: tak jak części arcydramatu – niedający się jednoznacznie opisać, pełen sprzeczności.

Przypomnijmy, kiedy padł pomysł wystawienia całości Dziadów i czy od początku wydawał się możliwy do zrealizowania, bo to przecież skomplikowany, również finansowo, projekt, z monumentalną scenografią Roberta Rumasa, jakie na co dzień się nie zdarzają.

– Podkreślmy, że taki pomysł mógł być zrealizowany wyłącznie w teatrze publicznym, ponieważ trzy części spektaklu kosztowały ponad milion złotych, zaś pokaz w całości około 60 tysięcy złotych. Plany wystawienia Dziadów dyrektor Krzysztof Mieszkowski przedstawił, kiedy zaczęliśmy pracować razem w 2006 roku, a nigdy wcześniej nie były grane w naszym teatrze. Propozycję realizacji złożył Monice Strzępce i Pawłowi Demirskiemu. Przepisali Dziady i powstały Dziady. Ekshumacja, polemiczne wobec paradygmatu narodowo-patriotycznego. W 2010 roku dyrektor Mieszkowski w ramach naszej działalności edukacyjnej miał wykłady o Mickiewiczu i wtedy zaproponował reżyserię całości Zadarze, który do tego pomysłu się zapalił. Chcieliśmy, żeby realizacja odbyła się w ciągu jednego sezonu. Niestety, sytuacja finansowa sprawiła, że rozłożyła się w czasie od 2014 roku. Całość pokażemy ponownie 9 kwietnia oraz 26 i 28 października pod szyldem Europejskiej Stolicy Kultury 2016.

W jaki sposób aktorzy podołali fizycznie i mentalnie ponad 13-godzinnemu występowi?

– Sam Bartosz Porczyk w roli Gustawa i Konrada mierzy się z gigantycznymi fragmentami tekstu. To jest nie tylko Wielka Improwizacja, ale i monolog Gustawa w części IV. Jego energia i energia publiczności sprawiły jednak, że dał radę. Rzecz niesamowita stała się z całym zespołem. Rozmawiałem z koleżankami i kolegami podczas przerw i byli tak naenergetyzowani, że prawie świecili. Nie było momentu znużenia. Obawialiśmy się, że ktoś może zasłabnąć. Ale tak się nie stało. Na pewno pomagało przekonanie, że cały zespół przechodzi do historii. Opowiedzenie historii polskiego teatru bez tego wydarzenia nie będzie się mogło obyć.

Czy można mówić o jakimś niedosycie?

– Jest może trochę żalu w związku z postawą władz samorządowych i państwowych. Szkoda, że nie było żadnych oficjeli z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, z Urzędu Miejskiego Wrocławia, a Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego, naszego organizatora, reprezentował tylko dyrektor Departamentu Spraw Społecznych.

Polityka!

– Kultura powinna być z tego wyłączona. Oczywiście prezydent Andrzej Duda i jego kancelaria mieli prawo odmówić patronatu, ale to pokazuje, że sztuka ma dla nich mniejsze znaczenie niż wydarzenie rocznicowe czy sport.

Prezydent bał się skandalu?

– To nie my napisaliśmy Dziady, tylko największy polski poeta Adam Mickiewicz. A że napisał sztukę, która jest momentami skandalizująca i bluźniercza? Nie będziemy przecież cenzurować narodowego wieszcza! My nie mamy obaw i dlatego konfrontujemy się z teatrem Mickiewicza, który jest również religijny i polityczny. Przede wszystkim zaś rodzi energię niedającą się łatwo opanować. Najlepszym przykładem – Dziady Dejmka z 1967 roku i polski Marzec wywołany decyzją ich zdjęcia.

Inne media

Jacek Cieślak Małpa domaga się banana Rozmowy
DZIADY
Joanna Targoń Po premierze Recenzje
Aneta Kyzioł Zapuścić kły w dusze Recenzje
Magda Piekarska To im zawdzięczamy historyczne "Dziady" Wydarzenia
Sławomir Sierakowski 14 godzin z Mickiewiczem Recenzje
Mirosław Kocur Pełen guślarstwa obrzęd świętokradzki Recenzje
Magda Piekarska Zwycięstwo "Dziadów" i Teatru Polskiego Recenzje
Magda Piekarska Tokarczuk o "Dziadach", czyli święcie i strachu w teatrze
Wydarzenie: Dziady - premiera całości tekstu na Scenie im. Jerzego Grzegorzewskiego
Wydarzenia
Magda Piekarska, Dorota Oczak-Stach Wielka owacja dla "Dziadów"
Wydarzenie: Dziady - premiera całości tekstu na Scenie im. Jerzego Grzegorzewskiego
Wydarzenia
Magda Piekarska, Dorota Oczak-Stach, Ewa Wilczyńska 14-godzinne "Dziady" w Teatrze Polskim. "To było wspaniałe przeżycie"
Wydarzenie: Dziady - premiera całości tekstu na Scenie im. Jerzego Grzegorzewskiego
Wydarzenia
Magda Piekarska Jak Zadara "Dziady" przywrócił
Wydarzenie: Dziady - premiera całości tekstu na Scenie im. Jerzego Grzegorzewskiego
RecenzjeWydarzenia
PAP Dariusz Kosiński: "Dziady" Zadary to już klasyka Wydarzenia
Grzegorz Chojnowski "Dziady" na medal Recenzje
Edwin Bendyk "Dziady" na poważnie, żadnych skrótów Recenzje
Katarzyna Kaczorowska Sobota w Teatrze Polskim Zapowiedzi
Magda Piekarska Jak przetrwać "Dziady". Poradnik survivalowy WydarzeniaZapowiedzi
Magda Piekarska WARTO 2016. Anna Makowska-Kowalczyk - aktorka i lalkarka
Wydarzenie: Małgorzata Gorol, Andrzej Kłak i Anna Makowska-Kowalczyk nominowani do nagrody WARTO
Wydarzenia
Katarzyna Niedurny Dźwięk migawki Rozmowy