Facebook

YT

Twitter

Instagram

Teatr Polski we Wrocławiu, dyrektor Cezary Morawski

Tomasz Wysocki

"Dziadom" trzeba przyjrzeć się uczciwie

Przedstawienie:
DZIADY. EKSHUMACJA
Źródło:
Gazeta Wyborcza - Wrocław nr 11
Data publikacji:
2007-01-13

Premiera spektaklu inspirowanego dramatem Adama Mickiewicza w niedzielę, 15 stycznia o godz. 19 w Teatrze Polskim, Scena na Świebodzkim, pl. Orląt Lwowskich 20c.

Tomasz Wysocki: Co zostało z "Dziadów" Mickiewicza?

Monika Strzępka: Tekst Pawła Demirskiego to nie jest adaptacja "Dziadów". Z Mickiewicza zostało kilka postaci: Konrad, ksiądz Piotr, pani Rollinson i jej syn, w pewnym sensie, Anioł i Diabeł, został też obrzęd, Wielka Improwizacja, sen Senatora, bal i salon warszawski, ale postawiono je w innej sytuacji. Kiedy zaczęliśmy pracować nad adaptacją "Dziadów", wiedzieliśmy, co chcemy przez nią powiedzieć, ale szybko okazało się, że potrzebujemy nowego tekstu. Większą radość daje mi praca nad czymś nowym niż kolejna reinterpretacja klasyki. Wiem, o czym chcę robić teatr, i nie widzę powodu, żeby naginać tekst klasyczny na potrzebny tematu, który mnie interesuje. A ponieważ współpracuję ze świetnym dramaturgiem, mamy podobne zainteresowania, mam taką możliwość.

Podczas ekshumacji trzeba się babrać w nieprzyjemnej materii. Co w tym przypadku jest truchłem badanym przez Was?

- Trupy, które siedzą nam w szafach. Nie mam tylko na myśli zawartości szaf IPN i tego wszystkiego, co dotyczy PRL-u. To są też truchła wcześniejsze, zapomniane, o których nie mówi się zupełnie. W jakimś sensie ekshumujemy też Mickiewicza. To ogromnie krzywdzące, że odbieramy go w Polsce na kolanach. Przeraża mnie, że "Dziadów" nie wolno tknąć, bo to genialny arcydramat. A przecież w tym tekście są też słabsze, niespójne fragmenty. "Dziadom" trzeba przyjrzeć się uczciwie. Z dzisiejszej perspektywy, ale nie chodzi mi o robienie Mickiewicza w klubie z Konradem jako didżejem.

Patolodzy grzebią w trupach, próbując ustalić jakąś prawdę. Co może być efektem ekshumacji przeprowadzonej przez Panią i Pawła Demirskiego?

- To jest bolesne doświadczenie. Ale już sam moment, kiedy decydujemy się na to odkopanie, jest wyrazem chęci poznania prawdy. Z ekshumacją jest tak, że odkopujemy, musimy się przyjrzeć trupowi, policzyć, ile miał zębów, co jadł. My mamy tę chęć. Chcemy się dowiedzieć, dlaczego mity z wczoraj, jeszcze z czasów Mickiewicza, tak determinują nasze dzisiaj. Moim zdaniem prawdziwym patriotyzmem jest poznanie prawdy o sobie. Czasem bolesnej, czasem bardzo przykrej. Wiadomo, że nie zawsze byliśmy święci. Nie byliśmy ani nie jesteśmy. Grzeszymy. Tak samo jak nas upokarzano, tak my też upokarzaliśmy. Nas zabijano, my też zabijaliśmy.

Trudno nam się godzić z takim ocenami?

- Polacy wielu rzeczy w ogóle nie przyjmują do wiadomości, nie radzą sobie z przeszłością. To jest przedstawienie polityczne. Ale teraz w Polsce co tydzień pojawiają się okoliczności, które sprawiają, że ten tekst zabrzmi jeszcze mocniej. Historia nam pomaga.

Monika Strzępka - reżyser "Dziadów. Ekshumacji", a wcześniej "Honoru Samuraja" w Jeleniej Górze. Wcześniej pracowała w teatrach w Gdańsku, Bydgoszczy i czeskim Cieszynie.