Facebook

YT

Twitter

Instagram

Teatr Polski we Wrocławiu, dyrektor Cezary Morawski

Tomasz Wysocki

Pole walki Wrocław

Przedstawienie:
TERRORDROM BRESLAU
Źródło:
Gazeta Wyborcza - Wrocław nr 267
Data publikacji:
2006-11-16

- Nie bądźmy naiwni. Nie wywiniemy się politycznym specom od manipulacji. Nie zapanujemy nad postępem mediów, które będą coraz intensywniej nas osaczały - mówią reżyser WIKTOR RUBIN i dramaturg BARTOSZ FRĄCKOWIAK przed premierą "Terrodromu Breslau" we wrocławskim Teatrze Polskim.

Jutro na Scenie na Świebodzkim pierwsza premiera w tym sezonie: "Terrodrom Breslau" według powieści Tima Staffela. To opowieść o przemocy, manipulacji i mediach.

Tomasz Wysocki: "Terrordrom Breslau" to ostrzeżenie, diagnoza, czy zapowiedź tego, co nas czeka?

Wiktor Rubin i Bartosz Frąckowiak: Wszystko po trochu. Akcja toczy się w roku 2010, zatem w przyszłości nie tak odległej. To nie jest science fiction. Pokazujemy coś, co już staje się namacalne, choć może nie do końca jest codziennością. Zarazem jest to wizja przyszłości świadomie przesadzona. To przerysowanie może stać się ostrzeżeniem. Dzięki temu zmuszamy widza do refleksji i ostrzegamy. Nie straszymy, bo to nie jest obrazek apokaliptyczny. Nam chodzi o to, by widz był zmuszony do przyjęcia postawy krytycznej wobec mediów, wszechobecnej przemocy, cynizmu polityków.

W getcie, czyli tytułowym terrordromie, przemoc jest sposobem na przeżycie.

Przemoc rozumiemy bardzo szeroko. To nie tylko gangi, uliczne strzelaniny i filmy wojenne. Jest też przemoc na poziomie relacji rodzinnych, jest przemoc medialna: nie tylko jako temat, ale i forma komunikacji. Przecież media coraz gwałtowniej wkraczają w nasze życie i w naszą intymność.

Politycy na co dzień posługują się przemocą, nawet tego nie widzimy. Tak było w przypadku ubiegłorocznej kampanii wyborczej do Sejmu. Walka polegała na przywłaszczaniu języka. PiS wygrał, bo był bardziej wyrazisty.

Staramy się obnażyć mechanizmy manipulacji: politycznej, medialnej, akże teatralnej, którą my stosujemy.

Nie bądźmy naiwni. Nie wywiniemy się politycznym specom od manipulacji. Nie zapanujemy nad postępem mediów, które będą coraz intensywniej nas osaczały.

Ale możemy mądrzej ulegać ich przemocy. Nam zależy na wytrąceniu widza z bierności, skłonieniu do refleksji. To nie ma to być próba formowania widza, mobilizowania go do zajęcia aktywnej postawy wobec dzisiejszych problemów. To jest spektakl polityczny, ale nie chcemy stawiać tez, wzorem polityków. Jeśli chcielibyśmy cokolwiek zmieniać to w każdym z osobna. Nie jesteśmy stanie wpłynąć na procesy społeczne. Możemy w mądrzejszy sposób w nich uczestniczyć.