Facebook

YT

Twitter

Instagram

Teatr Polski we Wrocławiu, dyrektor Cezary Morawski

Jacek Cieślak

Wrocław. "Dziady" 2007, czyli bal Konrada u prezydenta

Przedstawienie:
DZIADY. EKSHUMACJA
Źródło:
Rzeczpospolita nr 11
Data publikacji:
2007-01-13

"Ekshumację" Pawła Demirskiego, dramat o współczesnej Polsce inspirowany "Dziadami" Mickiewicza, wystawi w niedzielę Teatr Polski we Wrocławiu.

Pytanie Pawła Demirskiego, czy nie zadrżała mu ręka przed pisaniem kontynuacji narodowego arcydramatu Polaków, oznaczałoby niezrozumienie jego teatru zaangażowanego politycznie i społecznie we współczesność. Tworzył go m.in. jako kierownik literacki gdańskiego "Wybrzeża", a najważniejsza sztuka w tym okresie to "Wałęsa. Historia wesoła a ogromnie przez to smutna". Szukał w niej wzorców dla współczesnych solidarnościowych postaw, niezbędnych zwłaszcza wykorzystywanym przez pracodawców załogom supermarketów czy pracownikom wielkich korporacji. Kiedy za spektakl o przewodniczącym "Solidarności" otrzymał nagrodę marszałka województwa pomorskiego, powiedział: "W trakcie pisania tekstu o Lechu Wałęsie nauczyłem się od niego stawiać opór, nie godzić się na wydarzenia niezgodne z moim sumieniem". I właśnie dlatego, w proteście przeciw zwolnieniu dyrektora teatru Macieja Nowaka, nagrody nie odebrał.

W najnowszym tekście, który wystawi Monika Strzępka, docieka, na ile romantyzm determinuje dzisiejsze postawy Polaków. A może jest tylko literackim frazesem. - My, Polacy, lubimy świętości, do których podchodzimy na kolanach. Wtedy stają się one tabu i przestają istnieć w rzeczywistym wymiarze. - mówi Demirski. - Wyznam szczerze: miałem dużą przyjemność rozrabiania i dokazywania w tekście "Dziadów".

Powstała forma nowoczesna - ostra żonglerka konwencjami. Osoby młode grają starych bohaterów - przerysowanych, groteskowych. Aktorzy mówią niemal prywatnie, od siebie. - To oczywiste, że nie staje się w szranki z Mickiewiczem, ale ważne, by nie unikać pytań o współczesny sens jego utworu - kontynuuje autor. - Na kanwie "Dziadów" można stworzyć współczesny utwór.W sztuce Demirskiego, podobnie jak u Mickiewicza, występują ksiądz Piotr i Rollisonowa. Zaskoczenie może wywołać przywrócony dożycia Rollison. Ale najważniejszy jest oczywiście Konrad. Postać kreuje Marcin Czernik, który rolę napisaną przez Demirskiego uważa za ciekawszą od Mickiewiczowskiej. - Teatr jako muzeum mnie nie obchodzi, jestem zwolennikiem szukania w klasyce odniesień do współczesności. Jak wielu młodych ludzi, czuję się patriotą, interesuję się tym, co dzieje się w Polsce - mówi aktor. - Gram Konrada, któremu spełniło się marzenie z Wielkiej Improwizacji: dostaje rząd dusz Polaków.

Postać Konrada oznacza oczywiście podjęcie problemu pychy. Wobec Boga, ale i ludzi: temat nieustannie aktualny w dyskusjach o postawach polskich inteligentów i intelektualistów. - Myślę, że dotykam ważnej dla nas kwestii wyczekiwania na wielkiego bohatera narodowego, który nas zbawi, i obrzucania go błotem w chwili przegranej - uważa Demirski. - Pycha jest o tyle chorobą wybrańców, że wydaje im się, iż mają prawo wymagać czegoś zarówno od narodu, jak i społeczeństwa.

- Mój Konrad rozlicza siebie, ponieważ sam być może nie jest bez winy, może kiedyś coś podpisał - tłumaczy Czernik. - Ale rozlicza też Polaków z tego, co zrobiliśmy z odzyskaną wolnością.

Ważnym elementem narodowego rachunku sumienia są u Mickiewicza zjawy. - Na naszych oczach powróciła sprawa Romana Dmowskiego. Na nowo musimy pytać, co jest w jego spuściźnie pozytywnego, a co domaga się potępienia - mówi Demirski. - Jest wiele postaci historycznych wykluczonych z naszego oficjalnego panteonu. Mickiewicz poświęcił takim ludziom część drugą dramatu, a ja - pierwszą.

Demirski podkreśla jednocześnie, że jego bohaterowie nie są scenicznym odbiciem konkretnych biografii, wyrażają tylko pewne rozpoznawalne polskie typy i charaktery. Marcin Czernik jest innego zdania. - Paweł nic nie mówi wprost, jednak posługuje się tekstami źródłowymi, co pozwoli być może rozpoznać pośród zjaw poszczególne osoby. Mój Konrad pamięta stan wojenny, a inne postaci nawet II wojnę światową. Ciągle nie możemy się z tego doświadczenia otrząsnąć. Jesteśmy narodem, który wspomina, i to głównie klęski.

Trudne do zreinterpretowania są fragmenty związane z Rosjanami. - Dlatego staram się odpowiedzieć na pytanie, co się dzieje, kiedy Polacy nie mają wroga zewnętrznego - odpowiada Demirski. - Mickiewicz pokazał bal u Senatora, u mnie organizuje go Konrad i jest to coś w rodzaju balu u prezydenta, choć nie chodzi mi o żadnego z obecnych oficjeli.

Finał oparty jest na zabiegu zastąpienia przegranego romantycznego kochanka zbankrutowanym współczesnym politykiem.

NAJSŁAWNIEJSZE INSCENIZACJE "DZIADÓW"

STANISŁAW WYSPIAŃSKI
pierwszy, w 1901 r., w Krakowie, ujął w jednym spektaklu wszystkie części dramatu Mickiewicza.

CZTERY INSCENIZACJE DAŁ
przed wojną Leon Schiller, jedną w Sofii. Wydobył misteryjność, podkreślony trzema krzyżami monumentalizm i muzyczność tekstu.

JERZY GROTOWSKI W 1961 r.
wyeksponował obrzędowość oraz wspólnotę ludzi, co zaznaczył mieszając aktorów z widzami.

CAŁĄ "WIELKĄ IMPROWIZACJĘ"
jako pierwszy, w interpretacji Gustawa Holoubka, pokazał Kazimierz Dejmek w 1967 r. Spektakl zdjęto jako krytyczny wobec ZSRR.

KONRAD SWINARSKI W 1973 r.
z Jerzym Trelą jako Konradem wyreżyserował słynny spektakl o przezwyciężaniu przez człowieka ludzkich i ziemskich ograniczeń.

JERZY GRZEGORZEWSKI
pokazał opozycję między przeszłością i współczesnością, tym, co martwe w tradycji i co żywe.