Postanowiliśmy zadać sobie to kluczowe pytanie, planując trzy nowe premiery w naszym teatrze w tym półroczu. Wiadomo, nie będą one możliwe bez odpowiednich ludzi, w tym rzecz jasna aktorów, zatem skąd ich wziąć?

Żeby dojść do odpowiedzi, należy zadać pytania pomocnicze i sobie na nie odpowiedzieć.

Pytanie pierwsze – kto to właściwie jest aktor?

Aktor to człowiek obdarzony szczególnym talentem – wcielania się w inne postacie, często bardzo odległe od jego natury. To ktoś, kto pracuje głosem, ciałem, całym sobą. To zdolność wrodzona. Kiedy już ją w sobie odkryje (albo nie, tylko podąża za marzeniami), idzie do szkoły, by podnosić swoje umiejętności. Bywa jednak, że do szkoły nie poszedł, bo nie musiał… Ma tak potężne narzędzia wyrazu do dyspozycji, że reżyserzy zatrudniają go od razu, to tzw. naturszczyk…, czyli aktor niezawodowy. Najbardziej znanym w historii aktorstwa w Polsce jest oczywiście Jan Himilsbach.

Takie samorodki nie zdarzają się jednak często, zatem aktor, zanim stanie się profesjonalistą musi wykonać ogrom pracy pod okiem wielu mistrzów, by później móc urzekać widza.

Odsyłamy Cię teraz drogi czytelniku do słynnego dzieła „Mistrz” z 1966 roku, które znalazło się na liście stu najlepszych w historii Teatru Telewizji przedstawień teatralnych, wybranych w sierpniu 1999 przez Akademię Teatru Telewizji.

Młody aktor (Ignacy Gogolewski) przygotowuje się do roli Makbeta. Reżyser spektaklu (Zbigniew Cybulski) ma do niego pretensje o słynny monolog ze sztyletem – wg niego aktor gra, jakby „chciał zabić jakiegoś upiora, którego widzi”, co psuje koncepcję reżysera. Aktor opowiada reżyserowi o spotkanym kiedyś, tytułowym „Mistrzu”.

Po powstaniu warszawskim młody aktor (Gogolewski, który wtedy jeszcze nie ukończył szkoły aktorskiej z powodu wybuchu wojny) po ucieczce z transportu trafia do jednego z podwarszawskich miast, do domu nauczycielki, która ukrywa zbiegów. Wśród nich jest „Mistrz” – stary aktor (w tej roli wybitny Janusz Warnecki). Tuż przed wybuchem wojny miał on szansę na pierwszą w swoim życiu poważną rolę – Makbeta. Wierzy, że po wojnie w końcu go zagra i od trzech lat pracuje nad swoją kreacją. Tymczasem gestapo w domu nauczycielki szuka winnych wysadzenia torów kolejowych. Niemcy biorą zakładników. Ponieważ w kenkarcie „Mistrza” widnieje jako zawód Buchhalter (niem. księgowy), żołnierze nie zwracają na niego uwagi. Stary aktor jednak za wszelką cenę chce udowodnić, że jest artystą i odgrywa monolog ze sztyletem. Jest tak przekonujący, że… zostaje zakładnikiem i z innymi będzie rozstrzelany.

Ta opowieść tak wzrusza współczesnego reżysera (wspomniany Cybulski), że pozwala aktorowi na zagranie roli Makbeta tak, jak chce.

Pytanie drugie – gdzie szukać aktora?

Aktorów nie sieją… Chociaż mogłoby się wydawać, że dziś każdy może nim być – np. model czy przystojny sportowiec.

Jednak uroda to nie wszystko, zobacz drogi Czytelniku tego tekstu, ilu w historii mieliśmy tzw. aktorów charakterystycznych, którzy wcale nie stanowili ideału piękna, mieli jednak w sobie to „coś” i dziś nie wyobrażamy sobie wielkich ról granych przez kogoś innego.

Współcześnie wielu aktorów to tzw. freelancerzy, zatrudniani do konkretnego filmu, przedstawienia czy serialu. Cenią sobie tę wolność.

Z drugiej strony, stały angaż w teatrze to oferta dla naprawdę zdolnych, gdyż budowanie zespołu wymaga wielu przemyślanych decyzji i umiejętności personalnych tych, którzy za to działanie odpowiadają.

Aktorzy mają swoje agencje, które dbają o ich interesy i to często one kontaktują aktora z producentem filmu czy sztuki. Poza tym producenci organizują castingi, przesłuchania do roli i w ten sposób kompletują potrzebną im obsadę. Jest też droga dana tylko najbardziej utalentowanym – przepustką do wielkiej kariery jest dobra gra, którą zauważą inni, czasami jeszcze w szkole aktorskiej, a czasami znacznie później. Wówczas aktor staje się obiektem profesjonalnego uznania, o takiego aktora będą zabiegać najlepsi reżyserzy, dyrektorzy najlepszych teatrów i najznaczniejsi nawet producenci.

Kiedy do teatru z propozycją wystawienia nowej sztuki przychodzi reżyser, często prosi o współpracę z konkretnym aktorem. To jego prawo, gdyż to jego wizja dzieła, to on wie, kogo chce w nim obsadzić.

Zatem nawiązanie współpracy z konkretnym aktorem, włączenie go do stałego zespołu to wypadkowa wielu działań, zbiegów okoliczności (muszą się zgrać w konkretnym miejscu, czasie), szczęścia, dokładnie zaplanowanych działań, ale i przypadku oraz dobrej woli każdej ze stron, by tę współpracę podjąć. By uwieńczyć ją wspólnym sukcesem, albo co najmniej poczuciem satysfakcji.

:
Powrót

Najnowsze wpisy

Tagi

Archiwa