Gościem kolejnej Strefy teatru była w czwartek 7 maja 2009 o godzinie 18:00 autorka Szajby Małgorzata Sikorską-Miszczuk. Spotkanie w klubie Ośrodek (ul. Piłsudskiego 67) odbyło się w przeddzień premiery nowego przedstawienia Jana Klaty. 

Ten kraj jest śmieszny

Na przekór głosom o słabej kondycji polskiej dramaturgii dramaty Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk są nagradzane w konkursach i mają kolejne premiery w teatrach i radiu (jest autorką sztuk Szajba, Śmierć Człowieka-Wiewiórki, Katarzyna Medycejska, Burmistrz, Walizka, Człowiek z Polski w czekoladzie, Zaginiona Czechosłowacja, Żelazna Kurtyna oraz Niezwykła podróż Pana Wieszaka).

Ich autorka ma niebanalny życiorys (zaczynała jako scenarzystka seriali) i zdecydowane poglądy. W jednym z wywiadów mówi: „Nasz kraj jest w tej chwili nadęty jak balon, w całym tym swoim traktowaniu wszystkiego ze śmiertelną powagą. Jestem z tym, co się u nas dzieje, bardzo związana. […] Ale kiedy pomyślę, że miałabym serio pisać o tym, przez co przechodzimy w Polsce, opadają mi ręce. To kabaret. Próbuję więc rzeczywistość przetwarzać, odwracać do góry nogami”. Tak też dzieje się w tekście Szajba, który w reżyserii Jana Klaty już 8 maja 2009 będzie miał premierę na Scenie na Świebodzkim Teatru Polskiego we Wrocławiu. Określano ten dramat jako „komedię czarną do granic wytrzymałości”, w charakterze „prekursorskiej w Polsce konwencji political fiction & comedy (Ł. Drewniak, „Dziennik”), rekomendując jej autorkę jako najbardziej obiecującą polską komediopisarkę (P. Sztarbowski, „Newsweek”), która „z wdziękiem łamie zasady prawdopodobieństwa zdarzeń i łączy wisielczy humor z zabawami słownymi”. O dramacie Szajba jej autorka również opowiada na dwa skrajnie różne sposoby, albo w tonie prześmiewczym: „Sztukę tę napisałam w amoku, będąc złożona Mocą Twórczą. Sztuka to wesoła a pogodna, prawie ludowa, pod sercem wynoszona i wylulana, nad podziw dorodna, na nasze szczęście powstała”, albo ciemnej społecznej diagnozy: „W Szajbie pokazałam, jak próbujemy stłamsić w sobie uczucie prowincjonalności, wzniecając bunt, i proszę, wreszcie jesteśmy w elicie tych wszystkich strasznych rzeczy, mamy własny terroryzm, jak Irlandia, coś się dzieje, wreszcie jest jakaś wizja, przestajemy funkcjonować na obrzeżach, dzieją się rzeczy ważne, czasem, wprawdzie, bardzo krwawe, ale to z kolei nie wydaje się ważne. My wciąż tylko podskakujemy, a przecież to śmieszne, potęga kraju, intelektualna czy gospodarcza, nie polega na podskakiwaniu”. Wartość dramatu zauważali krytycy, pisząc, że „Mamy więc nie tylko pierwszą w Polsce komedię political fiction napisaną z perspektywy kobiety. To chyba pierwszy tego typu utwór w ogóle… Napisany żywym językiem pełnym kryptocytatów. […] Pozostaje najmocniejszym, najbardziej niepoprawnym politycznie dramatem, który obśmiewa kartoflano-bogoojczyźnianą retorykę i pokazuje, do czego prowadzi ślepy nacjonalizm” (J. Derkaczew, „Gazeta Wyborcza”).

O tym, dlaczego terroryści z Kujaw, domagając się niepodległości, napadają na Polskę, a Osama bin Laden stoi pod bankiem i prosi o limuzynę – można było porozmawiać na spotkaniu z dramatopisarką dzień przed premierą. Rozmowę jak zawsze poprowadziła redaktorka „Notatnika Teatralnego” Marzena Sadocha.

Powrót

Najnowsze wpisy

Tagi

Archiwa