Aktor-legenda, arystokrata sceny

27 lipca 2019 minęła 10. rocznica śmierci wybitnego aktora Igora Przegrodzkiego. Aktora, „na którego się chodziło obowiązkowo”. Był prawdziwym mistrzem, wybitną postacią sceny, a jego kreacje na długo zostawały w pamięci widzów. Był też pedagogiem, dyrektorem Teatru Polskiego we Wrocławiu, wreszcie symbolem Wrocławia, kimś, do kogo na ulicy wszyscy się uśmiechali i traktowali jak bliską sobie osobę.

Urodził się 15 kwietnia 1926 w Landwarowie, nieopodal Wilna, zmarł 27 lipca 2009 w Konstancinie-Jeziornie.

Zawodu aktora uczył się w tajnym Studium Teatralnym właśnie w Wilnie, podczas okupacji. Debiutował w marcu 1945 roku na scenie wileńskiego Teatru na Pohulance rolą Freda w Pigmalionie George’a Bernarda Shawa.

Chociaż ostatnie lata pracy spędził na deskach Teatru Narodowego w Warszawie, to przez 50 lat był związany z Teatrem Polskim we Wrocławiu i to właśnie tutaj stworzył swoje najwybitniejsze kreacje.

Aktor spełniony

Do Wrocławia Igor Przegrodzki przyjechał w W 1949 roku i został tu aż do roku 1999. Jego pierwszą rolą w Teatrach Dramatycznych (tak wówczas nazywał się Teatr Polski we Wrocławiu) była postać Williego w „Niemcach” Leona Kruczkowskiego, w reżyserii Maryny Broniewskiej. Premiera odbyła się 29 października 1949 roku. Przegrodzki był tak wiarygodny na scenie, że niektórzy widzowie sądzili, iż to prawdziwy esesman.

Kolejną znaczącą kreacją była rola Jegora Dymitrowicza Głumowa w „I koń się potknie” Aleksandra Ostrowskiego, w reżyserii Jakuba Rotbauma (1954). U Jakuba Rotbauma zagrał następnie Poetę w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego. Premiera sztuki miała miejsce 2 1956 roku, odbyło się 50 przedstawień, które zobaczyło 45 075 widzów.

Po raz kolejny spotkał się z Jakubem Rotbaumem dwa lata później. 15 marca 1958 roku wcielił się w Hamleta.

Igor Przegrodzki, aktor już w pełni dojrzały i świadomy swych środków (…) okazał się Hamletem nader szlachetnym, rozumnym i przenikliwym, o pięknym geście i wyważonym swobodnym głosie”, Józef Kelera, „Przegląd Kulturalny” 1958, nr 16.

Zresztą, w „Hamlecie” Szekspira zagrał też jeszcze w 1977 roku – 3 listopada w Teatrze Polskim we Wrocławiu odbyła się premiera pt. „Tragiczna historia Hamleta, księcia Danii” w reżyserii Piotra Paradowskiego. Igor Przegrodzki zagrał Claudiusa. Młodego księcia Hamleta – Bogusław Linda.

Z powodu warunków fizycznych – był przystojnym mężczyzną – Przegrodzki początkowo był obsadzany głównie w rolach amantów. Jednak szybko dostrzeżono jego talent i charyzmę, dzięki czemu mógł grać bardzo zróżnicowane postaci.

W swojej karierze przeistoczył się w ponad dwustu bohaterów, a dorobkiem artystycznym mógłby obdzielić kilka aktorskich życiorysów.

Grał u wybitnych reżyserów. Zobaczyć go można było m.in. w przedstawieniach Jerzego Krasowskiego, Henryka Tomaszewskiego, Jerzego Grzegorzewskiego. Wybitną wręcz kreację stworzył u Macieja Wojtyszki w 1990 roku, wcielając się w postać Sira z „Garderobianego” Ronalda Harwooda. Normana zagrał Jerzy Schejbal. Ten duet na lata został w pamięci wrocławskich widzów.

Lata 60. dwudziestego wieku przyniosły mu bardzo wiele istotnych ról, m.in.: Chlestakowa w „Rewizorze” Gogola, Jago w „Otellu” Szekspira, Slima w „Myszach i ludziach” Steinbecka, Cara w „Kordianie” Słowackiego, Jakuba w „Jak wam się podoba” Szekspira, Artura Ui w „Karierze Artura Ui” Brechta, Robespierre`a w „Sprawie Dantona” Przybyszewskiej, Prospera w „Burzy” Szekspira.

W kolejnym dziesięcioleciu nadal można było go podziwiać na deskach Teatru Polskiego we Wrocławiu. Był m.in. Panem domu w „Grze w zabijanego” Eugene’a Ionesco w reżyserii Henryka Tomaszewskiego (1973), Poncjuszem Piłatem w spektaklu „Czy pan widział Poncjusza Piłata?” na podstawie „Mistrza i Małgorzaty” Bułhakowa w reżyserii Piotra Paradowskiego (1974) i Ignacym (Ojcem/Królem) w „Ślubie” Witolda Gombrowicza w reżyserii Jerzego Grzegorzewskiego (1976).

W latach 1981-1985 Igor Przegrodzki był dyrektorem Teatru Polskiego we Wrocławiu. Następnie występował w nim aż do 1999 roku.

Z okazji 40-lecia pracy, w 1985 roku, wcielił się w rolę Laurentego w „Na czworakach” Tadeusza Różewicza w reżyserii Tadeusza Minca (1985). Był to czas, w którym widzowie mogli podziwiać jego kunszt aktorski, gdyż występował w takich przedstawieniach, w których szczególnie było widoczne jego mistrzostwo w dopracowaniu nawet najdrobniejszych szczegółów i gestów.

Wrocławska publiczność doskonale pamięta „Woyzecka” (1983), „Niemców” (1984), gdzie tym razem wcielił się w postać Profesora Sonnenbrucha, „Janulkę, córkę Fizdejki” (1986), „Śmierć Dantona” (1988). Oklaskiwano go również jako Salieriego w „Amadeuszu” Petera Shaffera w reżyserii Wojciecha Adamczyka (1991) oraz Starca w „Krzesłach” Eugene`a Ionesco, w reżyserii Macieja Englerta (1994).

Ostatnim wrocławskim przedstawieniem Igora Przegrodzkiego był „Wiśniowy sad” Antoniego Czechowa w reżyserii Pawła Miśkiewicza. Premiera odbyła się 22 kwietnia 2001 roku. Przegrodzki zagrał Leonida Gajewa. Jeszcze raz wrócił na deski Teatru Polskiego we Wrocławiu 7 stycznia 2006 roku, by wspólnie z przyjaciółmi i widzami świętować swój ostatni już jubileusz.

Igor Wielki

Teatr był jego domem – mówił to w prawie wszystkich wywiadach. I czuł się w nim, jak w domu. Miał przy Zapolskiej 3 swój mały, prywatny świat – ulubioną garderobę z toaletką, przy której siadał w białym, roboczym fartuchu. Kiedy w 1994 roku budynek Teatru Polskiego spłonął, media obiegło zdjęcie zapłakanego artysty, mówiącego „nie mam już domu”.

Wielu kolegów z Teatru Polskiego we Wrocławiu dziś go wspomina. Aktorzy, którzy grali z nim na scenie i pracownicy, którzy z nim tworzyli spektakle.

Przegrodzki umiał być gwiazdą w dawnym, przedwojennym stylu – kiedy wchodził, chciał, żeby uwaga wszystkich skupiała się tylko na nim. Bywał duszą towarzystwa i tyranem, pedantycznym wręcz w pracy, który tuż przed spektaklem potrafił robić awanturę o to, że w budynku jest zbyt gorąco i na pewno dziś nie zagra. Na nic były wyjaśnienia i pokazywanie termometru, na którym ewidentnie widać było, że na scenie są zaledwie 22 stopnie. Znany z ciętego dowcipu, póz i gestów, stylu bycia, stał się bohaterem wielu anegdot, które dziś są wręcz miejskimi legendami.

Wiele osób wspomina jego umiłowanie doskonałego wyglądu. Potrafił zabierać na zakupy do swojego ulubionego secondhandu współpracowników i wynajdywać dla nich prawdziwe perełki. Za każdym razem padało przy tym „bierz, bo szkoda oddać w obce ręce”.

Kazimierz Budzanowski, obecnie pełniący obowiązki dyrektora teatru, był dyrektorem Polskiego od 1991 roku. Do dziś ma kolekcję krawatów – kilkaset, które dostał od Przegrodzkiego. Był to lekko złośliwy żart aktora, który z przekąsem podkreślał, że dyrektor musi każdego dnia dobrze wyglądać i codziennie przynosił mu nowy krawat. Oczywiście, wszystkie były w doskonałym guście. Zresztą Przegrodzki lubił robić prezenty innym, sprawiało mu to ogromną radość.

Zapraszamy na wystawę

Wszystkich przyjaciół, miłośników jego talentu i każdego, kto ma ochotę, zapraszamy w poniedziałek 29 lipca, od godz. 12.00 do 16.00 do garderoby nr 101 w budynku teatru przy ul. Zapolskiej 3 we Wrocławiu. Będzie można zobaczyć ulubione miejsce Przegrodzkiego, jego słynny fartuch i obejrzeć fragment filmu o historii ulicy Świdnickiej, w której aktor gra jedną z głównych ról. O godz. 16.00 przeniesiemy się na ulicę Świdnicką, gdzie tuż przy wejściu na Scenę Kameralną zostanie otwarta wystawa poświęcona Igorowi Przegrodzkiemu. Wystawę będzie można oglądać do 5 sierpnia. Serdecznie zapraszamy.

Wybrane odznaczenia i nagrody:

  • Wielokrotnie odznaczony „Iglicą” – nagrodą czytelników „Słowa Polskiego” we Wrocławiu;
  • 1953 – Złoty Krzyż Zasługi;
  • 1964 – Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski;
  • 1971 – nagroda za rolę Robespierre’a w przedstawieniu „Thermidor” Stanisławy Przybyszewskiej w reżyserii Jerzego Krasowskiego w Teatrze Polskim we Wrocławiu na 12. Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych we Wrocławiu; Nagroda Ministra Kultury i Sztuki III stopnia za osiągnięcia aktorskie, a w szczególności za role w Teatrze Polskim we Wrocławiu – Księcia w przedstawieniu „Miarka za miarkę” Szekspira w reżyserii Krystyny Skuszanki, Poety w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego w inscenizacji Jerzego Golińskiego, Robespierre’a w „Thermidorze” Stanisławy Przybyszewskiej w reżyserii Jerzego Krasowskiego;
  • 1976 – Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski;
  • 1977 – wpisanie do Księgi Zasłużonych oraz Złota Odznaka Zasłużony dla miasta Wrocławia i województwa wrocławskiego;
  • 1985 – Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski;
  • 1986 – nagroda za rolę Fizdejki w przedstawieniu „Janulka, córka Fizdejki” Stanisława Ignacego Witkiewicza w reżyserii Jacka Bunscha w Teatrze Polskim we Wrocławiu na 12. Opolskich Konfrontacjach Teatralnych; nagroda aktorska za rolę Laurentego w przedstawieniu „Na czworakach” Tadeusza Różewicza w reżyserii Tadeusza Minca w Teatrze Polskim we Wrocławiu na 25. Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych we Wrocławiu;
  • 1988 – Nagroda im. Aleksandra Zelwerowicza za rolę Iwana Wasiliewicza w „Powieści teatralnej” Michaiła Bułhakowa w reżyserii Macieja Wojtyszki w Teatrze Telewizji;
  • 1992 – Grand Prix za rolę Sira w „Garderobianym” Ronalda Harwooda w reżyserii Macieja Wojtyszki w Teatrze Polskim we Wrocławiu na 32. Kaliskich Spotkaniach Teatralnych;
  • 1994 – nagroda za rolę Starego w przedstawieniu „Krzesła” Eugene’a Ionesco w reżyserii Macieja Englerta w Teatrze Polskim we Wrocławiu na 6. Międzynarodowym Przeglądzie Teatrów Eksperymentalnych w Kairze;
  • 1996 – Tytuł Bene Meritus (Dobrze Zasłużony) – nagroda Rady Miejskiej we Wrocławiu
  • 2004 – Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

:
Powrót

Najnowsze Wideo

Najnowsze wpisy

Tagi

Archiwa